"Utrzymanie bezpieczeństwa Amerykanów w świecie który coraz bardziej polega na cyfrowych informacjach wymaga od nas sprawdzania zawartości materiałów, które przybywają do Stanów Zjednoczonych - oświadczyła
sekretarz Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (
Department of Homeland Security , DHS) Napolitano - Nowe dyrektywy zachowują balans między uszanowaniem wolności obywatelskich oraz prywatności podróżujących a także zapewniają, że DHS może podjąć zgodne z prawem działania by zabezpieczyć nasze granice". Jak wyglądają szczegóły?
O, powiedz, czy jeszcze gwiaździsty sztandar powiewa Według wytycznych DHS, funkcjonariusze służb celnych będą mogli
dokładnie sprawdzić zawartość każdego urządzenia elektronicznego - komputera, dysków, taśm, telefonów komórkowych, aparatów, odtwarzaczy muzycznych, oraz innych urządzeń służących do przechowywania danych. Oficer będzie mógł także przejrzeć historię przeglądanych stron internetowych. Dodatkowo, funkcjonariusz ma prawo zatrzymać urządzenie (lub kopie informacji z niego) by zbadać zawartość w późniejszym terminie. W oświadczeniu czytamy, że ma się to odbyć w ciągu 30 dni kalendarzowych od daty zatrzymania sprzętu.
Ponad krajem wolnych, ojczyzną dzielnych ludzi? American Civil Liberties Union zwróciło się do sądu, by ten
przyjrzał się szczegółom ustawy pozwalającej urzędnikom na przeszukiwanie zawartości urządzeń podróżnych. Departament Bezpieczeństwa Krajowego USA postępowanie swoje tłumaczy (oczywiście) walką z terroryzmem i zapewnia, że procedura zakłada poszanowanie wolności obywatelskich i prywatności osoby przeszukiwanej.
PC World sugeruje, że warto się zabezpieczyć i umieścić ważne pliki w kilku lokalizacjach, lub po prostu zachować je w
Google Docs lub innym systemie internetowego przechowywania danych. DHS zapewnia jednak, że takie działania mają miejsce dość rzadko - w ciągu ostatnich 10 miesięcy sprawdzono około 1 000 laptopów, a zawartość 46 z nich została dokładnie przeszukana.
Komentarz Wielki Brat patrzy. To wiadomo nie od dziś. Stany Zjednoczone dwa lata pod rząd (
2006 i
2007) zostały uznane przez
Privacy International za państwo znacznie ingerujące w prywatność obywateli. Problem ten musi być rozwiązany w jak najmniej bolesny sposób, abyśmy za kilka lat nie myśleli "Wielki Brat jest bezdobry".
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl