Informacje przekazane przez koncern są dość zdawkowe - wynika z nich, że ktoś próbował włamać się do niej krótko po grudniowych atakach na
Google (oraz kilkadziesiąt innych amerykańskich firm). Wiadomo, że włamywacze próbowali wykraść poufne dane na dwa sposoby: wprowadzając do firmowych komputerów złośliwe oprogramowanie oraz podszywając się pod autoryzowanych użytkowników. Przedstawiciele Intela przypuszczają, że było to klasyczne szpiegostwo przemysłowe - próba przechwycenia poufnych informacji (m.in. projektów produktów firmy).
Nie wiadomo, jak ostatecznie został przeprowadzony ów atak - Intel nie podał też, czy przestępcom udało się sforsować zabezpieczenia firmy (aczkolwiek firma zapewnia, że włamywacze nie zdołali przejąć żadnych cennych danych).
Przedstawiciele koncernu stwierdzili, że z ich analiz wynika, iż ów styczniowy atak nie miał nic wspólnego z włamaniami do Google (oprócz zbliżonego terminu i faktu, że również w tym przypadku głównymi podejrzanymi są Chińczycy).
Warto przypomnieć, iż o grudniowych atakach na ok. 30 amerykańskich firm zrobiło się głośno w połowie stycznia, kiedy to przedstawiciele koncernu Google oskarżyli Chiny o włamanie do systemu informatycznego oraz próbę wykradzenia poufnych informacji. Przed kilkoma dniami pojawiły się doniesienia, z których wynikało, że owe
ataki przeprowadzone zostały z dwóch chińskich szkół - ich przedstawiciele zdecydowanie zaprzeczają jednak tym zarzutom.
Więcej informacji:
CNet.com.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl