Technologie.gazeta.pl

Fejsbóg? Debata o Facebooku w polskiej blogosferze

Radek Zaleski
25.01.2010 13:45
A A A Drukuj
Facebook fot. Facebook
Czy Facebook to "totalitarny" serwis społecznościowy? Czy "fejsbóg" to nowa internetowa religia? Zastanawiają się nad tym Marcin Jagodziński, twórca serwisu Blip.pl, popularny bloger oraz Artur Kurasiński, internetowy przedsiębiorca, właściciel serwisu Apteo.pl.
Jagodziński, znany z ciętego języka i dystansu wobec wszelkich internetowych mód, na swoim blogu netto.blox.pl napisał zjadliwy komentarz do antyrządowej kampanii internautów (wycelowanej w projekt ustawy) promowanej m.in. na Facebooku:

jak "wszyscy" "jestem na" na facebooku i jak "prawie wszyscy" dostaję ostatnio mnóstwo informacji o znajomych masowo potępiających rządowe pomysły blokowania stron internetowych. nie wiem, czy to geny, czy jakaś pokoleniowa skaza, ale wszelkie takie masowe ruchy powodują we mnie odruch szukania dziury w całym. nie chcę tu sypać przykładami, ale dobrze pamiętam jak cała polska przebierała się na pomarańczowo, a dziś nasz pomarańczowy przyjaciel okazuje się politykiem, który łączy nieudolność z sięganiem po nacjonalistyczne hasła... mieliśmy fiestę, popieraliśmy słuszną sprawę, teraz sprawa się okazała mniej słuszna niż nam się nie wydawało, na całe szczęście facebook podsuwa nam kolejną słuszną sprawę do popierania

Jagodziński trafnie zauważa, że organizowanie oporu przeciwko instytucji państwa oraz głoszenie haseł wolnościowych na Facebooku jest dosyć karkołomnym zadaniem:

jest dla mnie szokujące niedostrzeganie, że odbywają się one w jednym z najbardziej kontrolowanych serwisów internetowych, jakim jest facebook.

facebook, gdy zrobisz coś złego, nie odcina innych od twojej strony. facebook odcinaciebie. zabiera wszystko, co zrobiłeś i wyrzuca (ok, nie wyrzuca, trzyma, na wypadek, gdyby jeszcze można było to wykorzystać przeciwko tobie). można powiedzieć "co z tego". (...)

rządowy projekt wymienia przynajmniej jakieś kategorie serwisów. facebook mówi, że może cię odciąć za wszystko, co jest niezgodne z regulaminem, z "duchem regulaminu" oraz za wszystko, co może sprawić mu (bo nie tobie przecież) kłopoty prawne. czytaj: możesz zostać odcięty za wszystko oraz za wszystko i za całą resztę.

Czy powinniśmy się bać?

nie jestem przeciwnikiem facebooka. to wspaniały system, zaspokajający potrzebę, która w sieci narastała od dawna: potrzebę "infrastruktury społecznej". ale to nie znaczy, że mamy przymykać oczy na jej totalitarny wymiar.

To kolejny alarmujący głos w debacie o przyszłości internetu, coraz bardziej zdominowanego przez ogromne, ponadnarodowe podmioty, których działalność nie podlega kontroli jakiejkolwiek lokalnej administracji. Podmiotów, których wpływ na nasze życie z każdym rokiem jest coraz większy. Już teraz trudno wyobrazić sobie życie bez Google, globalnego operatora informacji. Teraz kolej na "totalitarny serwis społecznościowy" - globalnego operatora relacji społecznych? To mocna i niepokojąca teza.

Artur Kurasiński opisuje fenomen Facebooka z trochę innego punktu widzenia. Dla niego to obecnie bardziej wydarzenie towarzyskie, nakręcane przez zafascynowanych nowymi trendami internetowych guru. Dla nich nowy serwis to "fejsbóg":

Koniec 2009 roku rozpoczął nową histerię, której na imię "Facebook". Wyznawcy nowej religii (Jobs już się nie liczy - Apple to złom przecież) zaczęli masowo zakładać profile i fan pages na amerykańskim serwisie wierząc, że skoro "przydarzyła" się Nasza-Klasa (czy raczej poprawnie obecnie NaszaKlasa) to lepiej dmuchać na zimne i w te pędy trzeba meldować się w peletonie

Burza w szklance wody? Może nie, ale na pewno dla przeciętnego polskiego internauty Facebook to dopiero melodia przyszłości.

jeśli popatrzeć na efekty to po akcji i działaniach WOŚP widać jak "płytka" jest polska społeczność na FB - w okresie największego medialnego szumu wokół inicjatywy (ba, a bo jest Polak, który nie słyszał o WOŚP?) Jurka Owsiaka fanami WOŚP na FB zostało się 80 tysięcy tamtejszych użytkowników. Mało, zdecydowanie mało jak na inne, o wiele głupsze inicjatywy, denerwujące konkursy i listy o zalegalizowanie marychy.

Dla osób zainteresowanych rozwojem polskiego internetu Facebook to najgorętszy temat kilku ostatnich miesięcy. Najszybciej rosnący serwis społecznościowy świata zaczyna coraz mocniej zaznaczać swoją obecność w Polsce. Urósł już do 3 milionów użytkowników (InternetStats.pl), a niecałe dwa tygodnie temu odbyła się w Warszawie wielka konferencja FacebookNow zorganizowana przez ARBOmedia przyciągając prawdziwe tłumy.

Facebook w Polsce wywołuje coraz większe emocje, zarówno wśród badaczy mediów, doświadczonych graczy rynkowych jak i popularnych blogerów. Czy rzeczywiście Facebook to "the next big thing"? My pamiętamy, że jeszcze pięć lat temu, gdy Rupert Murdoch kupował MySpace.com wydawało się, że to jest już "koniec historii serwisów społecznościowych". W Polsce podobnie oceniania była eksplozja popularności Naszej Klasy zwieńczona absolutną dominacją tego serwisu. Tymczasem już po dwóch latach pojawiają się pierwsze opinie, że N-K jest skończona. Kto pierwszy napisze tak o Facebooku?

Czytaj więcej na technologie.gazeta.pl

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      7 głosów

    Komentuj, dodawaj zdjęcia i znajomych!