Technologie.gazeta.pl

Coraz więcej magii w technologii

Michał Młynarczyk
04.01.2010 16:51
A A A Drukuj
Nowy patent Microsoftu fot. Microsoft
Microsoft opatentował właśnie rozwiązanie, dzięki któremu możemy kontrolować urządzenia mobilne nawet wtedy, gdy mamy zajęte ręce. Od patentu do gotowego produktu prowadzi długa droga, jednak już dzisiaj pojawiają się gadżety, jakie jeszcze kilka lat temu spodziewalibyśmy się zobaczyć raczej w filmach science fiction.
Według badań przeprowadzonych pod koniec ubiegłego roku, niemal jedna trzecia dorosłych Amerykanów jest zawiedziona aktualnym stanem technologii. Wielu spodziewało się, że pod koniec pierwszej dekady XXI wieku dostępne będą już gadżety rodem z Raportu Mniejszości. Najwięksi optymiści mogą faktycznie odczuwać pewien zawód - współczesne komputery, samochody i telewizory niewiele różnią się od tych, z których korzystaliśmy 10 lat temu. Są inne (mniejsze, większe, szybsze, tańsze itd.), ale z grubsza wyglądają i działają tak samo. Nie znaczy to jednak, że w niedalekiej przyszłości nie zobaczymy niczego, co przybliżyłoby technologię do momentu, w którym staje się ona nieodróżnialna od magii.

Patenty na sterowanie

Wyobraźmy sobie taką sytuację: podchodzisz do samochodu, w obydwu rękach trzymając siatki z zakupami, które chcesz włożyć do bagażnika. Zamiast odstawiać torby na ziemię i szukać kluczyków w kieszeni (albo, co gorsza, torebce) dotykasz kciuka palcem wskazującym. Klapa bagażnika unosi się. Magia? Nie, raczej jedno z praktycznych zastosowań nowego patentu Microsoftu. Chodzi o zminiaturyzowany elektromiograf, czyli urządzenie mierzące aktywność mięśni. Umieszczony na skórze w okolicach łokcia może zarejestrować kilka prostych gestów - bez dodatkowych rękawiczek i kamer, i to nawet wtedy, gdy dłonie są już czymś zajęte. Inne, możliwe zastosowania: sterowanie odtwarzaczem MP3 podczas treningu albo aktywowanie wybierania głosowego w telefonie (wygodniejsze niż standardowy guzik na kablu słuchawek - zwłaszcza, gdy w jednej ręce niesiemy kubek z kawą, a w drugiej - książkę). To jednak ciągle dość odległa wizja. Na razie, elektromiograf Microsoftu jest dość sporym urządzeniem wyposażonym w pęczek kabli, które przypinamy do ramienia. Firma pracuje nad wersją bezprzewodową.



W ciągu mniej niż roku na sklepowych półkach powinno pojawić się rozszerzenie konsoli Xbox 360 ukrywające się pod kodową nazwą project Natal. Natal oznacza odrzucenie tradycyjnego podejścia do sterowania grami - kontrolerem staje się... całe ciało gracza. Zamiast wciskać guziki na padzie, wykonujemy gesty. W wyścigach samochodowych chwytamy w dłonie niewidzialną kierownicę, a w symulatorze sportowym kopiemy piłkę, która istnieje tylko na ekranie telewizora. Skojarzenia z konsolą Nintendo Wii i jej czułymi na ruch kontrolerami jest oczywiste. Tyle, że Natal ma dużo większe możliwości i jednocześnie pozwala na znacznie bardziej nieskrępowaną zabawę. Jeden z naszych redakcyjnych kolegów miał okazję testować wczesną wersję urządzenia. W praktyce, przystawka do konsoli Microsoftu sprawdza się zaskakująco dobrze. Śledzenie ruchów jest dużo bardziej precyzyjne niż w przypadku urządzeń korzystających z dodatkowych kontrolerów. Natal to jednak nie tylko "Wii, ale bez tych ciężkich, dużych padów, którymi łatwo rozbić ekran". Przystawka do Xboksa rozpoznaje użytkowników (po twarzy), a do tego pozwala na głosowe sterowanie urządzeniem. Microsoft ma nadzieję, że Natal zastąpi wszystkie inne rozwiązania służące dotąd do kontrolowania domowego centrum rozrywki.



Ekran i klawiatura w jednym

Sterowanie to jeden z najważniejszych problemów, jaki muszą rozwiązać producenci przenośnych gadżetów. W urządzeniu, które z definicji ma być mobilne trudno umieścić wygodną klawiaturę oraz manipulator skutecznie zastępujący myszkę. Hit ostatnich lat, ekran dotykowy, jest rozwiązaniem połowicznym. Pozwala na dość wygodne manipulowanie wyświetlaną treścią (np. powiększanie zdjęć albo klikanie w linki na stronach internetowych), ale bardzo słabo sprawdza się jako interfejs do wprowadzania tekstu. Rozpoznawanie pisma odręcznego nie przyjęło się, a klawiaturom ekranowym brakuje jednej, bardzo istotnej cechy ich fizycznych odpowiedników - "prawdziwego" kliknięcia (wciśnięcia przycisku), dzięki któremu możliwe jest pisanie bezwzrokowe.

Być może rozwiązanie tego problemu zobaczymy w tablecie firmy Apple, który jest aktualnie jednym z najpopularniejszych tematów plotek w świecie IT. Producent iPhone złożył w ciągu ostatnich kilku lat wnioski patentowe dotyczące wyświetlaczy dotykowych mogących udawać fizyczne klawiatury. Faktura powierzchni takiego ekranu miałaby się zmieniać tak, by odpowiadać temu, co jest na nim wyświetlane. Przyciski byłyby więc nie tylko widoczne, ale i wyczuwalne. Co więcej, można by je naprawdę wcisnąć. Gdyby faktycznie, jak w swojej doskonałej analizie dowodzi John Gruber, tablet Apple miał być urządzeniem mogącym zastąpić notebooka, tego typu rozwiązanie pasowałoby do niego jak ulał.

Rzeczywistość - raczej poszerzona niż wirtualna

Ponure wizje ludzkości zanurzonej w rzeczywistości wirtualnej nie sprawdziły się - przynajmniej póki co. Coraz częściej słyszymy za to o rzeczywistości poszerzonej (ang. augmented reality), czyli rozwiązaniach łączących to, co rzeczywiste z tym, co wirtualne. We współczesnym wydaniu augmented reality to przede wszystkim smartfonowe aplikacje, które na obraz z kamery nakładają dodatkową warstwę informacji. Patrząc "przez" wyświetlacz telefonu możemy zobaczyć więcej. Zastanawiasz się do której restauracji na ruchliwej ulicy nieznanego miasta warto wejść? Wystarczy podnieść smartfon na wysokość twarzy i wskazać po kolei interesujące nas lokale. Na ekranie pojawią się informacje na ich temat - opisy, recenzje, itd.



Inny przykład. Jak odnaleźć samochód na parkingu przed centrum handlowym albo najbliższą stację metra? Wystarczy użyć jednego z programów, który wskaże drogę wyświetlając strzałki nałożone na obraz z aparatu fotograficznego telefonu.



Aplikacja do nawigacji w smartfonach z systemem Android wygląda podobnie, ale działa na nieco innej zasadzie. Tutaj, za tło służą zdjęcia z usługi Google Street View - aparat pozostaje wyłączony.



Rzeczywistość poszerzona to nowość. Twórcy aplikacji cały czas uczą się, jak wykorzystywać oferowane przez nią możliwości. Na pewno jeszcze nie raz zaskoczą nas czymś naprawdę interesującym. Augmented reality jest chyba najbardziej jaskrawym przykładem na zacieranie się (kwestionowanego nie od dziś) podziału na to co wirtualne i to, co realne. Zacieranie granicy pomiędzy tymi dwoma światami jest wspólnym mianownikiem dla wszystkich opisywanych wcześniej wynalazków.

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      17 głosów