Użytkownicy Mac OS X oraz Linuksa, którzy do tej pory narzekali, że nie mogą zainstalować Chrome, właśnie stracili powód do narzekania - Google udostępnił im odpowiednie wydania swojej przeglądarki. Aplikacje dostępne są w wersjach beta i brakuje w nich niektórych funkcji znanych z wydania dla Windows. Ale to nie wszystko - Google oficjalnie uruchomił też serwis z rozszerzeniami dla Chrome (niestety, te również na razie dostępne są tylko dla niektórych użytkowników).
Warto odnotować, że co ambitniejsi użytkownicy Mac OS X i Linuksa mogli już wcześniej wypróbować Chrome na swoich maszynach - Google już kilka miesięcy udostępnił wydania testowe. Ale były to tzw. wersje developerskie, przeznaczone raczej dla bardziej zaawansowanych użytkowników (którzy musieli się liczyć z problemami ze stabilnością, błędami itp.). Udostępnione teraz wydania to oficjalne bety - wciąż mogą występować w nich pewne niedociągnięcia, ale generalnie są to wersje przeznaczone dla wszystkich zainteresowanych. Z zapowiedzi autorów przeglądarki wynika, że już w połowie stycznia bety mogą uzyskać oficjalny status wydania stabilnego.
Warto odnotować, że wersji dla Mac OS X wciąż brakuje kilku istotnych funkcji - nie ma tu m.in. menedżera ulubionych stron, trybu pełnoekranowego, opcji synchronizacji zakładek itp. Wszystkie te braki mają być uzupełnione w wydaniu finalny.
Beta dla Mac OS X nie obsługuje też na razie rozszerzeń - podobnie zresztą jak stabilne wydanie dla Windows. A szkoda, bo Google właśnie uruchomił oficjalnie swój serwis z rozszerzeniami. Na razie jest ich ok. 300, ale koncern spodziewa się, że katalog będzie się szybko rozrastał. Warto wspomnieć, że nieoficjalnie informacje na temat tego serwisu pojawiły się już na początki tygodnia - pisaliśmy o tym w tekście "Wtyczki do Chrome będą lada chwila?".
Jeśli więc ktoś chce już teraz korzystać z wtyczek w Chrome, powinien zainstalować testowe (developerskie) wydanie 4.0 dla Windows lub betę dla Linuksa - one są już wyposażone w tę funkcję.
Dodajmy, że w wersji dla Mac OS X obsługa wtyczek jest już wbudowana - tyle, że autorzy programu zdecydowali, że ta funkcja na razie nie zostanie włączona. Okazuje się jednak, że niektórzy użytkownicy znaleźli już sposób na obejście tego ograniczenia - dokładną instrukcję znaleźć można np. w blogu Matta Mastracci (pierwsze testy wykazały, że rozszerzenia działają bez zarzutu).