Do tej pory nikomu nie udało się stworzyć robaka na
iPhone'a, który miałby prawdziwie złośliwe właściwości - były co prawda informacje o przypadkach instalowania na urządzeniu
tapet z podobizną Ricka Astley'a, czy sprawa hakera, określanego przez media per "
idiota od 5 euro". Żaden z tych przypadków nie był jednak w istocie szkodliwy. Nowy szkodnik zdaje się być inny - potrafi wyszukiwać nowe adresy IP i instalować się na wykrytych urządzeniach.
Wyłącznie złamane iPhone'y Kod rozprzestrzenia się wyłącznie na złamanych iPhone'ach, na których po zainstalowaniu oprogramowania SSH właściciel nie zmienił domyślnego
hasła aplikacji. Gdy tylko takie urządzenie zostanie zidentyfikowane w sieci, robak łączy się z telefonem i korzystając z hasła instaluje się na nim.
Pierwszy botnet iPhone'ów Security.nl podaje, że za pośrednictwem opisywanego robaka może powstać pierwszy botnet telefonów
Apple. Kod potrafi kraść informacje, łączyć się z serwerem wyjściowym (znajdującym się na Litwie) oraz przejmować kontrolę nad urządzeniem. Wykryto go w sieciach T-Mobile, UPC oraz Optus w Australii. Robak staje się niezwykle aktywny, gdy zainfekowane urządzenie znajdzie się w zasięgu sieci bezprzewodowych - złośliwy program intensywnie próbuje się wtedy rozprzestrzeniać, co sprawie, że znacznie szybciej rozładowuje się wtedy bateria telefonu - jest to jeden z symptomów infekcji. Dość dużą jego aktywność zauważono w Holandii, ale Security.nl podaje, że robak zdaje się skupiać zwłaszcza na Brazylii.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl