Technologie.gazeta.pl

Czy grozi nam globalna wojna w cyberprzestrzeni?

Joanna Sosnowska
17.11.2009 17:51
A A A Drukuj
Fot. McAfee
Firma McAfee opublikowała właśnie swój kolejny Raport Przestępczości Wirtualnej. Teza, jaką w nim stawia jest dość zaskakująca - analitycy zdają się sugerować, że rosnąca ilość ataków w przestrzeni wirtualnej bardziej przypomina konflikt polityczny, niż występki "zwykłych kryminalistów".
Według raportu, główne państwa, które stanęły do cybernetycznego wyścigu zbrojeń to Stany Zjednoczone, Izrael, Francja, oraz Chiny. Sam raport stworzony został przez Paula B. Kurtza (byłego doradcę Białego Domu do spraw bezpieczeństwa wewnętrznego), Davida W. DeCarlo oraz Stacy Simpson. Rozmawiali oni z ponad 20 ekspertami od bezpieczeństwa narodowego, bezpieczeństwa w Internecie oraz stosunków międzynarodowych.

Wyrafinowane techniki cyberataków

W podsumowaniu raportu Dave DeWalt, dyrektor generalny McAfee, pisze, że wnioskując z wyników badań z roku 2007 eksperci zauważyli, iż poszczególne kraje już nie tylko szpiegują nawzajem swoją działalność w Internecie. Teraz rozwijają do tego jeszcze "nadzwyczaj wyrafinowane techniki cyberataków". Dodaje, że osoby z którymi przeprowadzano wywiady nie są zgodne co do tezy, że rosnąca liczba działalności kryminalnej w sieci przypomina raczej konflikt polityczny, niż przestępstwa. Nie wszyscy zgadzają się także z wytaczanym przypuszczeniem o "cyberwojnie". Podkreśla jednak, że wielu z nich zauważyło dowody na to, że różne kraje na świecie starają się zwiększać swoje możliwości w cyberprzestrzeni, co przypomina trochę wirtualny wyścig zbrojeń. Jeśli Internet stanie się kolejnym polem bitwy, to jakie konsekwencje płynąć będą z tego dla światowej gospodarki, czy usług internetowych, z których na co dzień korzystają użytkownicy, pyta retorycznie.

Główne tezy raportu McAfee

Twórcy opracowania zestawili trzy główne tezy swojego raportu. Przede wszystkim wskazują na to, że chociaż definicja "cyberwojny" jako taka nie jest powszechnie przyjęta, to da się zauważyć różne państwa partycypujące (na różnych poziomach) w konfliktach mających miejsce w Internecie. Dalej twierdzą, że zbyt wiele dyskusji na ten temat odbywa się "za zamkniętymi drzwiami", co sprawia, że tematyka znana jest jedynie nielicznym. Stwierdzają też, że jeśli najbardziej liczące się państwa na świecie wdadzą się w cyberwojnę, to "w krzyżowym ogniu" najbardziej ucierpi sektor prywatny.

Liczby nie kłamią

Na dowód swoich tez, raport McAfee przytacza kilka zaobserwowanych przypadków cyberataków, oraz ich możliwe konotacje polityczne. Przytaczany atak na Estonię miał miejsce w okresie kwiecień - maj 2007, na Gruzję w sierpniu 2008, a na Stany Zjednoczone 4 lipca (w amerykański Dzień Niepodległości).

.EstoniaGruzjaStany Zjednoczone
Źródłomało lub brak dowodów na zaangażowanie państw zewnętrznychz polecenia państwabrak dowodów
Motywacjamożliwe, że politycznajawne polityczne motywacjenieznana, możliwe że przestępcza
Konsekwencjeśredni wpływ i trwaniemały wpływ i trwaniemały wpływ i trwanie
Wyrafinowanieznane exploityznane exploityznane exploity
Pełną treść raportu znaleźć można na stronie Virtual Criminology Report 2009

Czytaj więcej na technologie.gazeta.pl

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      12 głosów

    PYTANIE Czy grozi nam globalna cyberwojna?

     Tak, już się zaczęła
     Tak, jest to bardzo prawdopodobne
     Nie wiem
     Nie, to podejrzenia spiskowców
     Że jaka wojna??