Z doniesień serwisu Tweakers.net wynika, że organizacje antypirackie zmieniły ostatnio taktykę walki z TPB - zamiast atakować bezpośrednio sam serwis, zgłaszają się do firm świadczących mu usługi dostępu do Internetu i grożąc konsekwencjami prawnymi zmuszają je do odcinania strony od sieci. Ta metoda okazuje się całkiem skuteczna - w ciągu ostatnich kilku dni serwis już kilkakrotnie stawał się niedostępny (zawsze jednak wracał online, żadna przerwa nie trwała na razie dłużej niż kilka godzin).
Metoda "antypiratów" jest prosta - pracujący dla nich prawnicy sprawdzają, kto udostępnia łącza TPB, a następnie kontaktują się z ową firmą i grożą jej pozwem sądowym (ma on zostać wytoczony, jeśli dana firma nie przestanie świadczyć usług "Pirackiej Zatoce"). Ten mechanizm zastosowano już co najmniej dwukrotnie - ze współpracy z TPB pod przymusem zrezygnowała szwedzka firma Black Internet oraz holenderski ISP NForce.
Wiadomo, że jednym z pomysłów serwisu na obronę jest korzystanie z usług firmy z kraju, w którym dostawcy Internetu są bardziej odporni na sugestie "antypiratów" - np. z Ukrainy (serwis rozpoczął już współpracę z jednym z tamtejszych ISP).
Więcej informacji:
Tweakers.net The Pirate Bay - sprzedaży nie było? Człowiek, który twierdził, że kupi The Pirate Bay Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl