Na początku było słowo, a na Wikipedii każdy mógł tym słowem dowolnie operować i edytować każdy wpis. Później z opcji tej zrezygnowano i pełny udział w pracach nad Wikipedią przyznano osobom zarejestrowanym.
Doświadczeni WikipedyściNew York Times informuje, że teraz w dalszym ciągu można wprowadzać dowolne (oczywiście z zachowaniem pewnych standardów) zmiany, lecz edytowanie pewnych artykułów zakładać będzie weryfikację przez doświadczonych wolontariuszy. Nowa zasada zakłada, że zmiany wprowadzane do pewnych artykułów widoczne będą dopiero wtedy, gdy zaakceptuje je "doświadczony wolontariusz", czyli - według słów założyciela Wikipedii, Jimmy'ego Wales'a - "każdy, kto [na stronie] przebywa od jakiegoś czasu i nie został dotychczas zablokowany". Po dokonaniu akceptacji zmiany pojawią się na stronie; nie wiadomo tylko ile czasu może to zajmować - mogą to być godziny, tygodnie, a nawet miesiące.
Żyjących nie edytujW Stanach Zjednoczonych nowej zasadzie podporządkowuje się teraz tysiące artykułów, na przykład te o prezydencie Obamie, Michaelu Jacksonie czy Britney Spears.
Wikipedia chce jednak rozszerzyć ten zakres na wszystkie żyjące jeszcze osoby. Wikipedia niemieckojęzyczna już przestrzega tej zasady.
Za decyzją powziętą przez Wikimedia Foundation stoi najzwyklejszy w świecie wandalizm. Zgadza się z tym również
PC World. Zbyt często bowiem strony Wikipedii zalewane były wpisami osób o przeciwnych poglądach politycznych, czy też nieprawdziwymi informacjami. Przykładem może być podana w styczniu informacja o śmierci senatora Edwarda Kennedy'ego, która sprawdziła się dopiero teraz.
Wolna encyklopedia, którą każdy może edytowaćNiektórzy uważają, że decyzja o wprowadzeniu zmian to "
porażka zasad Wikipedii", że godzi to w jej demokratyczne podstawy. Inni dodają, że credo "wolnej encyklopedii" właśnie zmarło śmiercią tragiczną. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że Wikipedia ma w zamyśle pełnić funkcję wszechnicy wiedzy, i że informacje w niej zawarte powinny być w pełni wiarygodne, nowe zasady edytowania są jak najbardziej na miejscu.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl