Badania przeprowadzono w związku z obchodzonym dziś Dniem Bezpiecznego Internetu. Jak pokazują wyniki, większość Europejczyków zdaje sobie sprawę z zagrożeń, jakimi są wirusy, trojany i robaki. Aż 84 proc mieszkańców Unii stara się ochronić przed nimi swój komputer. Najwięcej, bo aż 96 proc. zabezpieczonych komputerów jest w Holandii. Nieco mniej w Luksemburgu, Malcie i Finlandii (po 91 proc.).
Polska plasuje się poniżej średniej - 79 proc. osób korzystających z komputera przyznaje, że instalowało programy ochronne. Najgorzej wygląda sytuacja na Łotwie i w Rumunii, gdzie zabezpieczenia ma odpowiednio 62 i 64 proc. użytkowników.
Jednak jak pokazują badania Eurostatu, zainstalowane zabezpieczenia nie zawsze chronią wystarczająco. Średnio 31 proc. Europejczyków "złapało" w zeszłym roku wirusa. Statystycznie najczęściej zainfekowane są
komputery mieszkańców Bułgarii (58 proc) i Malty (50 proc.). Najrzadziej kłopoty z nimi mają Irlandczycy (15 proc.) i Austriacy (14 proc.). Polska znajduje się niewiele poniżej unijnej średniej - 30 proc. Polaków znalazło szkodliwe programy w swoich komputerach.
Średnio 4 proc. Europejczyków zauważyło, że w internecie wykorzystano bez ich zgody prywatne informacje, takie jak dane osobowe i kontaktowe, zdjęcia, filmy. Z kolei 3 proc. mieszkańców Unii doświadczyło finansowych strat i osobiście przekonało się, czym jest pishing, pharming i czy wyłudzenie numerów kart kredytowych i haseł do kont bankowych. Najwięcej przypadków kradzieży danych osobowych było w Grecji i Bułgarii (po 7 proc.), zaś pieniądze tracili najczęściej mieszkańcy Łotwy (8 proc.) i Wielkiej Brytanii (7 proc.). W Polsce było to odpowiednio 3 proc. i 1 proc.
Eurostat sprawdził, jak wygląda w Europie bezpieczeństwo
dzieci w internecie. Średnio w Unii w 14 proc. domach, gdzie są dzieci, komputery mają zainstalowane filtrowanie treści lub
rodzice pilnują, do czego mają dostęp dzieci. W Polsce jest to tylko 5 proc.