Technologie.gazeta.pl

Recenzja gry King's Bounty Nowe Światy, czyli wizyta orków u Amelii

Michał Wierzbicki
08.10.2010 14:46
A A A Drukuj
Jeżeli zostaliście już Legendą i podróżowaliście w towarzystwie Wojowniczej Księżniczki mam dla was dobrą wiadomość: czas na podbijanie Nowych Światów!

King's Bounty to gra niezwykła. Pierwotnie "klon seriiHeroes" - jak zwykła być nazywana ta produkcja - przerósł swój pierwowzór podwieloma względami. Tym, którzy nie mieli wcześniej do czynienia z żadną zewspomnianych produkcji należy się słowo wyjaśnienia. Obie gry są strategiamiturowymi, w których kluczowe role odgrywa walka, odkrywanie kolejnych połacimapy, zbieranie surowców i najmowanie jednostek. Jednak o ile wszystkie teczynności w "Herołsach" odbywają się w turach, o tyle w King's Bounty tylkowalka. Poza tym same najmowanie jednostek odbywa się w przychylnym nam zamkom,a nie w budowlach należących bezpośrednio do nas. King's Bounty jest też dużotrudniejsze. Starcia już od początku nastręczają pewnych trudności, a im dalejw las, tym więcej drzew. W produkcji odgrywa więc dużą rolę sam bohater, jegoumiejętności, jak i nasze. Dowodzenie i taktyka to kluczowe atrybuty potrzebnedo zwycięstwa.

Jedna duża nowość

Nie inaczej jest w Nowych Światach, jednak tym razem mamy dowyboru trzy zupełnie świeże kampanie z odmiennym podejściem do walki. Pierwszaz nich - Marsz Orków - skierowana jest do osób, które chcą... przejścieWojowniczą Księżniczkę od nowa. W znaną nam już przygodę wplecione zostałabowiem cała masa nowości. Zobaczymy w niej nowe budynki, postacie, artefakty,zaklęcia, jednostki czy umiejętności dla nich. Nie zabrakło też tytułowychorków. Dysponują oni umiejętnością adrenalina, która wzmacnia ich w walce.

Dodatek jest też najbardziej wymagający spośród wszystkichtrzech. Przejście go nawet bez potrzeby powtarzania walk, zajmie kilkadziesiątgodzin. Dla chcącego jednak nic trudnego i jeżeli ktoś ukończył podstawowąkampanię z dodatkiem tez powinien sobie poradzić.

Dwie małe nowości

Czasami wyzwaniem jest już samo dojście do przeciwników
Czasami wyzwaniem jest już samo dojście do przeciwników

Dwie pozostałe mini-kampanie oferują nam szybkie podbiciepoziomów, a to dlatego, że ich główna atrakcją są walki. W Strażniczce Koronynadal kierujemy poczynaniami Amelii i jej armii. Na zamek napadają przeróżneistoty, a my oczywiście musimy go bronić. Walki toczą się na specjalnieprzygotowanych arenach.  Nie liczciejednak na taryfę ulgową. Nie dość, że nie dysponujemy znaczna ilością wojskaani tez liczebną armią, to jeszcze sama główna bohaterka nie grzeszy wysokimpoziomem. Na domiar złego pola bitwy zostały zaprojektowane na niekorzyśćużytkownika. Często na drodze do wrogich jednostek stoją wieże strzelające czyteż innego rodzaju bariery. Mimo to grę daje się skończyć w zaledwie kilkagodzin. Nieco dłuższą zabawę oferuje trzeci dodatek: Czempion Areny. W grzebędziemy dowodzić wojskami rycerza Artura, który zmierzy się z najgroźniejszymistworzeniami, z jakimi mieliśmy do tej pory do czynienia przez wszystkie częścigry. Tak, jak poprzednio dostęp do jednostek oraz funduszy jest mocnoograniczony, jednak szybkość z jaką zdobywamy kolejne poziomy ogromna. Wszystkozmienia się z biegiem gry, gdy zgadzamy się wykonać zlecenia dla gildii.Oczywiście polegają one na unicestwieniu konkretnego przeciwnika, co proste niejest. Za wykonanie zadania otrzymujemy możliwość rekrutacji potężniejszychjednostek. Dodatek ten jest też nieco dłuższy od poprzedniego. Przejście całejgry zajęło mi około cztery godziny.

Dodatkową atrakcją dołączoną do gry jest edytor. Tworzenie wnim nie jest zbyt trudne, lecz, aby nauczyć się, jak w pełni wykorzystywać jegopotencjał trzeba poświęcić swój czas. Z tego tez powodu zapewne większośćużytkowników zniechęci się do niego już na samym początku. Pozostanie tylkogrupa wytrwałych, od których odtąd zależeć będą losy gry. Nie jest przecieżtajemnicą, że dzieła fanów są niekiedy lepsze i bardziej rozbudowane od tych,stworzonych przez twórców.

### Page Break ###

Dwie wersje, dwa światy, nowe światy

Byłby z tego smoczka całkiem miły pupil, gdyby nie to, że bywa zabójczy
Byłby z tego smoczka całkiem miły pupil, gdyby nie to, że bywa zabójczy

Warto dodać, że gra zostanie wydana w dwóch wersjach. NoweŚwiaty oferują przygody Wojowniczej Księżniczki, dodatku Marsz Orków, dwie nowemini-kampanie i edytor. Tak więc Wojownicza Księżniczka zostanie nam jużdostarczona i do prawidłowego działania Marszu Orków nie będziemy potrzebowalioddzielnej kopii. Cały pakiet kosztuje około 75 zł. Dla wszystkich tych, którzymają już Wojowniczą Księżniczkę przeznaczony jest tytuł drugi nazwany po prostuPakietem Dodatków. Zawiera wszystko to, co poprzedni za wyjątkiem WojowniczejKsiężniczki i kosztuje odpowiednio 30 zł mniej. To uczciwa oferta, zwłaszcza,że sama Wojownicza Księżniczka wyceniona jest na 40 zł.

Grę mogę polecić wszystkim miłośnikom strategii. Oczywiście utrzymanie wysokiego poziomu trudności możne być pewnym czynnikiem odpychającym od tej produkcji, ale nie uznaje tego za minus gry, a nawet wręcz przeciwnie. Twórcy postawili na wiernych fanów serii, a ci zapewne ich nie zawiodą.

OCENA 8/10

Mnóstwo nowości w głównej kampanii
Dwie mini-kampanie z szybkim zdobywaniem poziomów
Edytor
Uczciwa cena poszczególnych pakietów

 

Mimo wszystko czuć wtórność

Zobacz oryginalny tekst: http://www.chip.pl/artykuly/recenzje/2010/10/recenzja-gry-kings-bounty-nowe-swiaty-czyli-wizyta-orkow-u-amelii

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      0 głosów