Nie lubię swojej nauczycielki - historia Jak podaje
New York Times w 2007 roku Katherine Evans założyła stronę na Facebooku "Ms. Sarah Phelps is the worst teacher I've ever had" (Panna Sarah Phelps jest najgorszą nauczycielką jaką kiedykolwiek miałam). Do udzielania się w komentarzach zaprosiła byłych i obecnych uczniów darzonej przez siebie niechęcią nauczycielki. Opinie uczniów były podzielone, a po kilku dniach sama Evans stronę zlikwidowała. Dwa miesiące później została wezwana do gabinetu dyrektora, gdzie oznajmiono jej iż na 3 dni zostanie zawieszona w prawach ucznia.
Zawieszenie uzasadniano "cybermolestowaniem" nauczyciela. Teraz - 3 lata później - była uczennica domaga się usunięcia z akt wpisu o zawieszeniu. Teoretycznie może to bowiem mieć wpływ na decyzje jej przyszłego pracodawcy. Evans i jej obrońcy powołują się na słynną
Pierwszą Poprawkę do Konstytucji USA, czyli na zapis gwarantujący wolność słowa. Dyrektor liceum, do którego uczęszczała zabiegał o oddalenie sprawy, ale wniosek ten został odrzucony przez sąd.
Staroświecko o Internecie Nie znamy zakulisowych rozgrywek, które doprowadziły do zawieszenia uczennicy, a takie mogły mieć miejsce. Jeśli jednak sprawa jest tak krystalicznie czysta, jak przedstawia to NYT, to zdaje się, że doszło do przekroczenia uprawnień dyrekcji. Jest to kwestia zderzenia "staroświeckiego" podejścia z nowoczesnym medium. To już nie jest krytyka nauczyciela zapisana na ostatniej stronie zeszytu, tylko powszechnie dostępne słowa negatywnej oceny, której zapewne szkoła jako instytucja chciała uniknąć.
Hyde Park i co jest w nim dozwolone Niby jest to kolejna historia z cyklu "co publikujemy na Facebooku a potem zostaje wykorzystane przeciwko nam". Tylko, że tym razem nie chodzi już o zdjęcia z imprezy, które zostają potraktowane jako dowód w sądzie i przeważają o wydaniu wyroku (o podobnej sprawie pisaliśmy w artykule
Trafiła do więzienia przez zdjęcie na Facebooku). Tym razem chodzi o ustalenie, lub choćby zarysowanie granicy, jaka przebiega między tym, co mieści się jeszcze w definicji wolności wypowiedzi, a co jest już naruszaniem godności drugiej osoby. Niestety - wolność wypowiedzi w tak anonimowym medium, jakim jest
Internet bywa brutalna. Niestety - bo część z nas musi się często konfrontować z napastliwymi komentarzami internautów.
Web 2.0 to wielki, ponadnarodowościowy Hyde Park, gdzie każdy może wykrzyczeć co chce. Dopóki nie łamie powszechnie przyjętej netykiety może przedstawiać swoje poglądy, o dowolnie kontrowersyjnej proweniencji. Czy za poglądy można zawiesić kogoś w prawach ucznia? Pewna szkoła uznała, że można. Teraz dopiero sąd zdecyduje, czy miała rację.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl