Z doniesień agencji Reuters wynika, że choć prokuratura starała się o wydanie międzynarodowego nakazu aresztowania, to wydany właśnie dokument dotyczy wyłącznie terytorium Francji - czyli kraju, który Landis z pewnością nieprędko odwiedzi. Nakaz wydano, ponieważ kolarz nie stawił się pod koniec stycznia przed sądem i nie przedstawił żadnego usprawiedliwienia.
Przedstawiciele Narodowego Laboratorium Antydopingowego w Chatenay-Malabr oskarżają Landisa o to, że w 2007 r. włamał się do ich komputerów i wykradł stamtąd informacje dotyczące testów antydopingowych przeprowadzonych po zakończeniu Tour de France 2006. Warto przypomnieć, że Amerykanin był wtedy rewelacją sezonu kolarskiego 2006 - z dużą przewagą nad rywalami zwyciężył w TdF, jednak później został zdyskwalifikowany, ponieważ wykryto u niego podwyższony poziom testosteronu.
Co ciekawe, Landis pośrednio sam dostarczył dowodów na to, że nielegalnie zdobył pewne informacje - przy kilku okazjach prezentował poufne dokumenty pochodzące z zasobów laboratorium antydopingowego. Wszystko to nie na wiele się jednak zdało - w 2008 r. Sportowy Sąd Arbitrażowy odrzucił jego apelację.
Warto dodać, że sam kolarz odrzuca oskarżenia - przyznaje co prawda, że doszło do włamania, ale twierdzi, że odpowiedzialny jest prawdopodobnie ktoś z grona jego fanów.
Więcej informacji:
Reuters.com.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl