Google uruchomił właśnie swoją nową usługę społecznościową - Google Buzz. Jest to serwis społecznościowy zrealizowany według wizji koncernu z Mountain View, wbudowany w Gmaila, w którym można dzielić się linkami, zdjęciami, filmami z YouTube, zintegrowany z Twitterem, Flickrem i Picasą. Co więcej - ma pojawić się u wszystkich użytkowników w ciągu kilku najbliższych dni.
Podczas wczorajszej konferencji Bradley Horovitz z Google podkreślał, że tak jak Gmail był odmiennym podejściem do poczty elektronicznej, tak Buzz będzie innym podejściem do portali społecznościowych i dzielenia się informacjami, niż przywykliśmy do tej pory. Google Buzz ma być "nowym światem wewnątrz Gmaila" - odnośnik do niego pojawi się tuz pod linkiem Odebrane (Inbox).
Google Buzz i uwielbienie algorytmów
Twitter czy Facebook nie pozwalają uniknąć zjawiska "zbyt wiele informacji" (statusy typu "jem obiad") - Buzz ma temu zapobiegać i filtrować, ponieważ statusy poszczególnych osób także podlegać będą PageRank - te, uznane przez Google za mało istotne (między innymi na podstawie ilości komentarzy) będą domyślnie zwinięte. Do tego w Buzz działać ma ten sam filtr antyspamowy, co w Gmailu - można zatem przypuszczać, że faktycznie uniknie się zalewu niepotrzebnych informacji. Google wymienia pięć głównych cech Buzz:
Google Buzz
Opis
Automatyczne dodanie znajomych
Google kocha algorytmy - na liście znajomych, z którymi od razu można będzie wychodzić w interakcję znajdą się te osoby, z którymi wymieniamy najwięcej maili.
Dzielenie się - szybko i łatwo
Jedną z ciekawszych funkcji Google Buzz jest wklejanie linków - pojawia się bowiem nie tylko sam odnośnik, lecz również nagłówek, można także wybrać zdjęcia, które zostaną dołączone do naszej wiadomości. Buzz automatycznie wyświetlać będzie informacje z Czytnika Google, Twittera, Picasy czy Flickr.
Prywatnie / publicznie
udostępniane przez nas treści mogą trafić "do wszystkich" (co oznacza również, że podlegają indeksacji przez roboty wyszukiwarki), lub do wybranych przez nas osób (np. grup z Gmaila. Wtedy wiadomość trafi jedynie do wskazanych przez nas znajomych
Integracja ze skrzynką odbiorczą Gmaila
W skrzynce odbiorczej pojawiać się będą oczywiście powiadomienia o nowej aktywności naszych znajomych. Ale dziać się tak będzie jedynie w trzech przypadkach, więc można liczyć na uniknięcie zaspamowania poczty - jeśli ktoś skomentuje nasz wpis, gdy dostaniemy odpowiedź na nasz komentarz, oraz gdy znajomy odnosi się bezpośrednio do nas (@anonim...).
Tylko najlepsze treści
Google będzie sugerować nam także wątki które nie pochodzą bezpośrednio od naszych znajomych - jeśli jakaś wiadomość będzie gorąco komentowana przez znajomych, pojawi się także w naszym strumieniu danych z uwagą "Buzz rekomendowany".
Google Buzz w smartfonach
Google opracował także mobilne rozwiązanie dla Google Buzz. Można albo udać się na stronę buzz.google.com (na razie Android oraz iPhone, posiadacze BlackBerry, Symbiana i Windows Mobile mają mieć taką możliwość "wkrótce"), albo skorzystać ze specjalnej aplikacji (również dostępnej na razie jedynie na telefonach z Androidem i iPhone OS). Można także połączyć się z Google Buzz bezpośrednio z mobilnej strony wyszukiwarki Google.
Google Buzz - wyzwanie dla Facebooka i klientów pocztowych
Google Buzz staje w szranki z dotychczasowymi gigantami portali społecznościowych - Twitterem i Facebookiem. Już teraz istnieje częściowa integracja Buzz z serwisem mikroblogowym (wiadomości z Twittera pojawiają się w strumieniu, nie można jednak na razie na nie odpowiadać z poziomu Buzz), prawdopodobnie nastąpi dużo większa, jako że Google ma zamiar udostępnić sotosowne API. Na razie nie wspomniano nic o integracji z Facebookiem, czy z Facebook Connect.
Google Buzz ma jednak od samego początku przewagę nad swoimi poprzednikami - miliony osób, które już teraz korzystają codziennie z Gmaila. Jak wynika z danych comScore, jest ich 176 milionów. Facebook ma co prawda 400 milionów, ale liczba ta została zdobyta w ciągu sześciu lat. Dodatkowa funkcja może przyciągnąć mniej zagorzałych zwolenników poczty Google, jak również skłonić niektóre osoby do zaprzestania korzystania z desktopowych aplikacji pocztowych. Tym samym Google zyskałby dodatkowych użytkowników, którym można wyświetlać więcej reklam. Warto wspomnieć, że Google Buzz stawia pod znakiem zapytania także serwisy takie jak np. Threadsy - agregatory wiadomości, zbierające informacje ze wszystkich portali społecznościowych, e-maile i inne informacje, które wymieniamy między sobą w Sieci. Jaki jest sens ich dalszego istnienia, skoro wszystkie te funkcje, oraz kilka dodatkowych, posiada już Google Buzz?