Brass przyznaje co prawda, że Microsoft odnotował ostatnio rekordowe przychody (głównie za sprawą całkiem udanego
Windows 7), ale od razu wyjaśnia, że nie chodzi mu właściwie o pozycję biznesową koncernu - bardziej boli go fakt, iż Microsoft nie jest już innowacyjny.
"Dlaczego najsłynniejsza firma technologiczna Ameryki już nie potrafi pokazać nam przyszłości - tak, jak robią to producenci iPada, Kindle'a, BlackBerry, iPhone'a, wyszukiwarki Google, systemu muzycznego iTunes, czy serwisów w stylu Facebooka czy Twittera?" - zastanawia się Brass w swoim tekście. Jego zdaniem, Microsoft szczególnie kiepsko wypada w porównaniu z
Apple - "Firma kierowana przez Jobsa rośnie w wielu różnych sektorach, zaś Microsoft w tym czasie trafi udział w rynku przeglądarek, laptopów z górnej półki oraz smartfonów".
System tłumienia innowacji Zdaniem Brass, przyczyna takiego stanu rzeczy jest jasna - chodzi o to, że Microsoft nigdy tak naprawdę nie wypracował systemu rozwijania innowacji - "Niektórzy z moich byłych współpracowników uważają wręcz, że ta firma ma system tłumienia innowacji. Koncern, który ma największe i najlepiej wyposażone laboratoria i aż trzech szefów ds. technologii, regularnie marnotrawi efekty prac swoich wizjonerów".
W tekście pojawia się też kilka całkiem konkretnych przykładów takich działań - Brass opisuje m.in. gehennę, jaką zespół odpowiedzialny za stworzenie technologii wygładzania czcionek Clear Type musiał przejść, zanim udało się ją wdrożyć w produktach koncernu. Początkowo wszystkie zmierzające ku temu wysiłki były torpedowane - nowe rozwiązanie zwalczali m.in. przedstawiciele zespołu odpowiedzialnego za MS Office. Ostatecznie Clear Type pojawiła się w większości rozwiązań Microsoftu - ale przepychanka administracyjna trwała... niemal dekadę. Podobnie było zresztą z technologią dotykową w MS Office - zespół Dicka próbował ją wdrożyć już 10 lat temu, ale wiceprezes ds. pakietu biurowego uznał, że dotykowy ekran nie nadaje się do pracy z MS Office. I projekt zlikwidowano - wstrzymując tym samym rozwijanie przez Microsoft konceptu tabletu PC.
Potencjał jest... Z tekstu Brassa wynika dość wyraźnie, że Microsoft przez wszystkie minione lata miał potencjał, by stworzyć naprawdę innowacyjne rozwiązania, które mogłyby zupełnie odmienić świat
IT - tak, jak zrobił to Google (swoją wyszukiwarką i aplikacjami webowymi), Apple (iPhone'm) czy Amazon (za pomocą Kindle'a). Problem w tym, że - zdaniem Brassa - menedżerom i wiceprezesom zależało nie na zmienianiu świata, tylko na produkowaniu kolejnych wersji najbardziej dochodowym i najmniej ryzykownych produktów. A efekt jest taki, że w świecie, w którym liczy się innowacyjność, koncern coraz bardziej zostaje w tyle za konkurentami.
Pytanie tylko, czy opinia byłego wiceprezesa może coś zmienić w tej kwestii - bo przecież Microsoft zaliczył właśnie rewelacyjny pod względem finansowym kwartał (prawie 6,7 mld USD zysku) i raczej wątpliwe jest, by ktoś (np. szefowie czy akcjonariusze) chciał wprowadzać jakieś radykalne zmiany...
Microsoft odpowiada Warto odnotować, że Microsoft zdążył już odpowiedzieć na te zarzuty - w blogu Franka X. Shawa, wiceprezesa ds. komunikacji, pojawił się wpis nawiązujący do tekstu Brassa. Shaw tłumaczy w nim m.in. że innowacyjność zawsze była i wciąż jest priorytetem koncernu - problem w tym, że w przypadku tak dużej firmy wdrażanie nowoczesnych rozwiązań jest skomplikowane i zwykle trwa dość długo. A na dodatek w przypadku Microsoftu liczy się nie tylko sama innowacyjność, ale także związany z nią efekt skali - tzn. to, jak powszechne wdrożenie jakiegoś innowacyjnego rozwiązania, wpływa na życie milionów użytkowników. A pod tym względem - zdaniem Shawa - Microsoft wypada całkiem nieźle.
Więcej informacji:
Microsoft's Creative Destruction (tekst Dicka Brassa)
Measuring Our Work by Its Broad Impact (odpowiedź Franka X. Shawa).
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl