Mechanizm jest bardzo prosty - natykając się na link znajdujący się na profilu znajomego klikamy na niego, tak jak czyniliśmy to zawsze do tej pory. Dotychczas zawsze podrzucał jakieś ciekawe treści. Tymczasem teraz widzimy obrazek (
zrzut ekranu).
Strona ani nie zachwyca ani nie zaskakuje - klikamy więc w przycisk "View" - niech w końcu się coś stanie! Link znajdował się na profilach tak wielu znajomych - musi więc to być coś naprawdę interesującego.
Tymczasem pod przyciskiem "View" znajduje się pomysłowy skrypt, który powoduje publikowanie linku na naszym własnym profilu. Co następuje dalej?
Profil odwiedzają nasi znajomi, ufając w nasz gust klikają na link - i zabawa toczy się ad infinitum.
Podobne zjawisko miało miejsce już wcześniej - przycisk
Want 2 C something hot w połączeniu ze zdjęciem atrakcyjnej kobiety także zaowocował skutecznym zaspamowaniem serwisu. To kolejny przykład na to, jak łatwo wykorzystać naiwność, ciekawość (głupotę) ludzi zgromadzonych w społecznościach, którym ufają. Tak, jak ma to miejsce na Facebooku.
Głowologia w najczystszej postaci.
Atak na Google z wykorzystaniem portali społecznościowych Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl