Technologie.gazeta.pl

Steve Ballmer: Zostajemy w Chinach

Daniel Cieślak
15.01.2010 09:45
A A A Drukuj
Steve Ballmer w Warszawie Fot. Gazeta.pl
"Google może się obrażać na chińskie władze i opuścić ten kraj. Ale my zostajemy w Państwie Środka i zamierzamy tam wciąż prowadzić biznes - mimo iż nie jest to łatwe" - tak można streścić odpowiedź Steve'a Ballmera, zapytanego o to, czy Microsoft zamierza wycofać się z chińskiego rynku.
W rozmowie z dziennikarzami stacji CNBC Ballmer przyznał, że działanie na chińskim rynku jest dla koncernu z Redmond sporym wyzwaniem. Nie chodzi jednak o problemy, z którymi zetknął się tam Google - tzn. z koniecznością cenzurowania wyników wyszukiwania czy próbami przechwytywania korespondencji działaczy opozycyjnych. Szef Microsoftu tłumaczył, że dla jego firmy najbardziej uciążliwym zjawiskiem jest rozplenione jak nigdzie na świecie piractwo oprogramowania. "Chińczycy dystrybuują na naszym rynku mnóstwo swoich produktów. Problem w tym, że rzeczy, które my chcemy sprzedawać u nich - produkty farmaceutyczne, multimedia, oprogramowanie - są na ich rynku podrabiane, nielegalnie kopiowane i dystrybuowane. To się musi zmienić".

Przypomnijmy: przed kilkoma dniami na jaw wyszło, że koncern Google (oraz kilkadziesiąt innych amerykańskich firm) został w połowie grudnia zaatakowany - głównymi podejrzanymi są chińscy cyberprzestępcy. Włamywacze przejęli m.in. hasła dostępu do kont Gmail chińskich działaczy opozycyjnych. Ataki rozjuszyły władze Google - koncern ogłosił, że natychmiast kończy z cenzurowaniem wyników wyszukiwania w chińskiej wersji wyszukiwarki i że nie wyklucza całkowitego wycofania się z tamtejszego rynku.

W rozmowie z CNBC Ballmer nie wspominał o atakach na Google - być może dlatego, że wszystko wskazuje na to, iż Microsoft nie został zaatakowany. Dodajmy, że tak naprawdę to wciąż nie ma dowodów na to, że za atak odpowiedzialni są Chińczycy (choć faktycznie wskazuje na to szereg poszlak). Kilka firm specjalizujących się w bezpieczeństwie informatycznym - m.in. Symantec i McAfee - prowadzi właśnie analizy tego incydentu, niewykluczone więc, że za pewien czas dowiemy się czegoś więcej.

Czytaj więcej na technologie.gazeta.pl

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      5 głosów