W zeszłym roku Chiny ogłosiły, że każdy komputer sprzedany po 1 lipca 2009 będzie miał zainstalowaną aplikację Zielona Tama (Green Dam Youth Escort). Wprowadzenie tych planów w życie odsuwało się jednak stopniowo w czasie, a w końcu całkiem z nich zrezygnowano. Informowaliśmy o tym w tekście
W Chinach nie będzie totalnej blokady porno. Decyzja związana była z
lukami w aplikacji, które wykryli pracownicy Uniwersytetu Michigain, oraz protestami producentów komputerów.
Z kolei sama Zielona Tama to dość kontrowersyjny
program cenzorski, który wedle zapewnień chińskich władz miał chronić dzieci przed pornografią oraz przemocą internetową. Krytycy pomysłu wskazywali jednak dodatkowo na fakt, że może on zostać wykorzystany także do blokowania innych treści niewygodnych dla Pekinu. O fakcie, że część kodu źródłowego aplikacji została skopiowana z programu amerykańskiej firmy CYBERsitter poinformowali już jakiś czas temu naukowcy z Uniwersytetu Michigain. Dopiero teraz jednak sama zainteresowana firma postanowiła przedsięwziąć kroki prawne i
złożyła pozew.
"Pozew skierowany jest przeciw aż nazbyt częstym praktykom zagranicznych producentów oprogramowania i dystrybutorom, którzy sądzą, że mogą gwałcić prawa własności intelektualnej małych amerykańskich firm bez konsekwencji prawnych ze strony Stanów Zjednoczonych" czytamy w piśmie. Zarzuty dotyczą nieuczciwej konkurencji czy łamania praw autorskich. CYBERsitter domaga się odszkodowania w wysokości 2,2 miliarda dolarów. Oskarżeni producenci to Lenovo, Haier, Sony, Toshiba, Acer, Asustek oraz BenQ. Rzeczniczka Lenovo twierdzi, że Zielona Tama była jedynie dołączana do sprzedawanych komputerów na płycie CD, a użytkownik mógł zadecydować, co z nią następnie zrobić.
Władze chińskie z kolei podają, że program został stworzony przez dwie firmy które wygrały przetarg Ministerstwa Przemysłu i Informatyki - Zhengzhou Jinhui Computer System Engineering oraz Beijing Dazheng Human Language Technology Academy. CYBERsitter twierdzi, że chińskie firmy skopiowały nielegalnie ponad 3 tys. linii kodu źródłowego ich aplikacji.
Więcej informacji na stronach
China Daily Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl