Z doniesień agencji Reuters wynika też, że w ubiegłym roku w Państwie Środka prowadzonych było ponad 4 tys. spraw kryminalnych związanych z internetową pornografią. A to oznacza, że chińskie władze w 2009 r. zintensyfikowały działania antypornograficzne - strony dla dorosłych są tam zwalczane już od kilku lat, jednak w minionym roku aresztowań i dochodzeń było... czterokrotnie więcej niż np. w 2008 r.
Chińczycy zapowiadają zresztą, że nie zamierzają odpuszczać - z deklaracji przedstawicieli Ministertwa. Bezpieczeństwa Publicznego wynika, że w 2010 r. aresztowań i akcji antypornograficznych może być jeszcze więcej. Władze nie ograniczą się zresztą do łapania operatorów stron WWW - zamierzają również zmusić dostawców Internetu do filtrowania treści oraz wdrażania systemów monitorujących jakie strony odwiedzają internauci.
Przedstawiciele rządu tłumaczą, że internetowa
pornografia musi zostać wypleniona, ponieważ fatalnie wpływa na umysły Chińczyków i może prowadzić do zakłócenia kompasu moralnego młodych obywateli. Takie jest tłumaczenie oficjalne - jednak przedstawiciele organizacji opozycyjnych zwracają uwagę, że pod hasłami walki z pornografią często likwidowane są serwisy zawierające najróżniejsze nieprawomyślne treści. Dodajmy, że ofiarami chińskich cenzorów często padają również popularne serwisy - obywatele Państwa Środka mają problemy z korzystaniem m.in. z Facebooka, Youtube'a czy Twittera. Oczywiście, doświadczeni użytkownicy nie mają większych problemów z obejściem tych zakazów - ale dla setek milionów zwykłych chińskich internautów są one poważnym ograniczeniem.
Więcej informacji:
Reuters.com Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl