Od niedawna Google wprowadził spersonalizowane wyniki wyszukiwania, oparte o historię przeglądanych stron. Protesty podniosły się ze strony użytkowników twierdzących, że to kolejny sposób w jaki Google śledzi ich aktywność w Sieci. Oprócz nich sprzeciw wyrażają osoby, których praca polega na manipulowaniu wynikami wyszukiwania - pozycjonerzy.
O wprowadzeniu przez Google nowej opcji pisaliśmy w tekście Google śledzi teraz twoje wyszukiwania - nawet gdy jesteś niezalogowany. Jest to nowość, do tej pory bowiem Google oferował spersonalizowane wyniki wyszukiwania, jeśli użytkownik zalogowany był do swojego konta Google. Obecnie opcja ta rozciągnięta będzie na wszystkie osoby. Na naszym portalu rozpętała się burza komentarzy - czytelnicy pomstowali, że to kolejny sposób giganta z Mountain View na śledzenie ich aktywności w Sieci. Obawy te pozostają jak na razie bez potwierdzenia; prawdziwy problem pojawia się natomiast dla webmasterów i pozycjonerów, których praca polega na promowaniu danej witryny.
Google - osobiste wyniki wyszukiwania
"Personalizacja" według Google oznacza dopasowywanie wyników wyszukiwania do użytkownika, na podstawie jego dotychczasowej aktywności w Internecie. Google zapewnia, że to wszystko w trosce o samych użytkowników, by dostarczać im "wyników wyszukiwania najlepiej spełniających oczekiwania". W podawanym przez nas filmie przedstawiciele koncernu sami podają następujący przykład: "Często szukam przepisów w Internecie i często też odwiedzam stronę Epicurious.com. Jeśli więc następnym razem znów będę szukał jakiegoś przepisu, Google podsunie mi Epicurious wyżej w wynikach wyszukiwania". Personalizacja ta ma opierać się na ciasteczkach (cookies) i dostosowywać wyniki na podstawie historii ze 180 minionych dni.
Google - "depersonalizacja"
Gigant wyszukiwania pozwala oczywiście na wyłączenie tej opcji, tym niemniej jest ona ustawiona domyślnie, więc najprawdopodobniej większość osób nie będzie w nią ingerować. Martwi to pozycjonerów, specjalistów SEO (Search Engine Optimization - tzw. pozycjonowanie, czyli działania których celem jest uplasowanie danej witryny jak najwyżej w wynikach wyszukiwania), czyli osoby których praca polega na ingerencji zewnętrznej w algorytmy wyszukiwarki. Dla webmasterów taki ruch to faktycznie problem, jako że Google to najczęściej na świecie wybierana wyszukiwarka - według Net Applications ma ona ok. 85 procent udziału w rynku.
"Google nie jest twoim przyjacielem"
Czy to oznacza, że teraz sprawdzanie swojego wyniku w zestawieniu Page Rank (wartość liczbowa przyporządkowana stronie internetowej, odzwierciedlająca jej "jakość") staje się bezsensowne? pyta retorycznie jedna z osób udzielających się na forum Webmaster World. Ktoś inny zauważa, że wprowadzenie spersonalizowanych wyników wyszukiwania może sprawić, że użytkownik może nie dotrzeć do strony, która w innych okolicznościach by go zainteresowała. "Google nie jest twoim przyjacielem. Twój interes to jego wróg, liczą się jedynie ich zyski" stwierdza gorzko kolejna osoba z forum.
Oczywiście, pojawiają się także głosy mówiące, że rozwiązanie to zostało teraz przez Google wprowadzone oficjalnie, a sprawdzanie aktywności użytkowników miało miejsce od dawna, więc ewentualna Google-fobia jest spóźniona o co najmniej kilka lat...