Niedawno Murdoch oznajmił, że artykuły z Wall Street Journal
przestaną pojawiać się w Google. Później pojawiły się pogłoski, że to
Microsoft pomoże w dokonaniu tego dzieła (aby treści mogły pojawiać się w Bing).
Google wydawał się podchodzić do całej sprawy
dość lekceważąco. Teraz jednak zaproponował nowe rozwiązanie.
Pierwsze kliknięcie za darmo Na blogu Google News pojawiła się informacja o zmianach w programie
First Click Free. Ma to polegać na tym, że wyszukiwarka co prawda zindeksuje stronę z treścią, która podlega subskrypcji, a użytkownik będzie mógł ją bez opłat przeczytać - ale nie bez ograniczeń. Wydawca będzie miał możliwość ustalenia, jak daleko w głąb może posunąć się czytelnik i kiedy zacząć mu wyświetlać powiadomienie o konieczności wykupienia subskrypcji. Google twierdzi, że w ten sposób wilk będzie syty i owca cała - wydawca może promować swoje treści, a użytkownik - sprawdzić czy warto zacząć płacić. Do tego roboty wyszukiwarki mają "widzieć" dokładnie to samo, co osoba która nie posiada wykupionej subskrypcji; w ten sposób Google może uniknąć oskarżenia o "kradzież treści". Na stronie Wiadomości Google z kolei artykuły, do których dostęp jest płatny, mają być oznaczone odpowiednią etykietą.
1 = 5 Program nie do końca powinien chyba nosić nazwę "Pierwsze kliknięcie za darmo", ponieważ w istocie może ich być pięć (dziennie). Wydawcy mają z resztą wolną rękę - partycypujący w projekcie mogą sami ustalić czy i ile razy może kliknąć użytkownik; może także w ogóle limitu nie naznaczać. Do tej pory Wiadomości Google bowiem pozwalały na darmowy dostęp do treści objętych subskrypcją.
TechCrunch zauważa jednak, że niezbyt prawdopodobne jest istnienie "nadmiernie oszczędnych zagorzałych czytelników", którzy z premedytacją poruszaliby się wyłącznie na osi Google News - Wall Street Journal, byle tylko od deski do deski przeczytać za darmo wszystkie artykuły.
Przyszłość gazet Wszystko to odbywa się w kontekście konferencji organizowanej przez Federalną Komisję Handlu - "Jak dziennikarstwo przetrwa dobę Internetu?". Padło na niej kilka krytycznych uwag wobec magnata News Corp - głos zabrała między innymi Arianna Huffington, naczelna
Huffington Post. Podkreślała, że nowe czasy wymagają nowych sposobów zarówno zatrzymania czytelników, jak i zarabiania na dziennikarstwie. Przypomniała również, że jej gazeta codziennie linkuje do Wall Street Journal i przysparza im ruchu. Nigdy jednak nie dostali najmniejszego upomnienia.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl