Technologie.gazeta.pl

Autorytety nie zgadzają się na projekt Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych

Joanna Sosnowska
01.12.2009 17:10
A A A Drukuj
Polskie Towarzystwo Informatyczne Fot. PTI
Polskie Towarzystwo Informatyczne zdecydowanie sprzeciwia się zaproponowanej nowelizacji ustawy znanej powszechnie pod nazwą "hazardowej", a zwłaszcza tej jej części, w której mowa o Rejestrze Stron i Usług Niedozwolonych. Twierdzi, że jest to projekt "bezprecedensowo zły" i uważa, że "powinien zostać w całości wycofany".
Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) otrzymał pismo od Polskiego Towarzystwa Informatycznego (PTI), w którym w kilku punktach przedstawiono główne zarzuty dotyczące planowej nowelizacji projektu ustawy. Wytyka między innymi naruszenie zapisów Konstytucji oraz Deklaracji Powszechnej Praw Człowieka.

Dyskwalifikacja projektu

"Polskie Towarzystwo Informatyczne wyraża zdziwienie przedstawionym, bezprecedensowo złym, projektem nowelizacji ustawy z dnia 16 lipca 2004 r. - Prawo telekomunikacyjne" - czytamy w piśmie - PTI "zwraca uwagę na (...) aspekty, dyskwalifikujące projekt zarówno od strony prawnej, jak i technicznej". Chodzi przede wszystkim o tzw. Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych - indeks stron z "niepożądaną" zawartością, nad którym pieczę sprawuje Prezes UKE.

W projekcie ustawy widnieje zapis (Art. 4.2) "Prezes UKE, na żądanie podmiotu uprawnionego lub Służby Celnej, dokonuje niezwłocznie wpisu do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych danych pozwalających na identyfikację lokalizacji strony internetowej lub usługi zawierających : treści faszystowskie (...), treści pornograficzne (...)" itp. PTI replikuje, że w takim razie Prezes nie będzie sprawował żadnej realnej władzy nad Rejestrem, skoro będzie miał obowiązek dokonywania wpisów "na żądanie", a nie na wniosek zainteresowanych. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że nie ma różnicy - pamiętać natomiast należy, że wniosek (w przeciwieństwie do żądania) można rozpatrzyć pozytywnie, lub negatywnie.

Dodatkowo prowadziłoby to do możliwości zablokowania dowolnie wybranej strony internetowej "bez (...) uzasadnienia i bez żadnej kontroli" gdyby znalazł się na niej wpis użytkownika o charakterze np. faszystowskim. Oznaczałoby to możliwość zablokowania dowolnej strony internetowej, np. nadmorskiego hotelu, ponieważ znalazł się na niej wpis łamiący zasady, a który nie został przez moderatora w porę dostrzeżony. Dostawcy Internetu mieliby obowiązek blokowania dostępu do stron znajdujących się w Rejestrze.

Co miałoby znaleźć się w Rejestrze?

Tego projekt ustawy do końca nie rozstrzyga. Na to też zwrócili uwagę przedstawiciele PTI - "Projekt odsyła sposób prowadzenia Rejestru do rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów. Należy jednak jednoznacznie stwierdzić, że określenie, jakiego rodzaju informacje mają być zapisane w Rejestrze i w jaki sposób mają być identyfikowane strony lub usługi zdecydowanie wykracza poza taką delegację".

Towarzystwo zauważa, że taki sposób sformułowania zagadnienia sugeruje, iż temat został potraktowany pobieżnie, co "świadczy o braku rozeznania technicznego Autorów". Nie wiadomo zatem do końca jakie strony miałyby trafić na "cenzurowane", a do tego zakładałoby to nieustanne monitorowanie Internetu, przeglądanie wszystkich filmów dodawanych na YouTube i analizowanie wszystkich wpisów pojawiających się w Sieci. W teorii miałoby to prowadzić prawdopodobnie do uniknięcia sytuacji, w których powszechnie dostępne są filmy przedstawiające np. prześladowanie upośledzonego chłopca; w praktyce oznaczałoby podejmowanie decyzji "czy skecz Monty Pythona z Hitlerem lub strona poświęcona analizie krytycznej Mein Kampf propaguje ustrój faszystowski".

'W całości do wycofania'?

PTI podaje jeszcze kilka możliwości, znajdujących się w zasięgu ręki, które pozwalają na uniknięcie blokady strony przez Rejestr oraz dostawców Internetu i umożliwiających do nich dostęp użytkownikom domowym. Podsumowanie pisma, jakie otrzymał UKE jest jednoznaczne: "Biorąc pod uwagę powyższe Polskie Towarzystwo Informatyczne uznaje, że przedstawiony projekt jest nieskuteczny i szkodliwy. Z przyczyn technicznych w demokratycznym systemie prawnym nie da się zorganizować skutecznej blokady dostępu do stron, których treść narusza polskie prawo. (...) W tym stanie projekt nie nadaje się do poprawy i powinien zostać w całości wycofany".

Opinia PTI nt. Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych

Projekt ustawy "hazardowej"

Czytaj więcej na technologie.gazeta.pl

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      11 głosów