EULA - End User License Agreements, jest to umowa zawierana między użytkownikiem końcowym a dostawcą usług, przedstawiający warunki na których usługi te będą świadczone. Innymi słowy, jest to licencja bez czytania której większość użytkowników klika "Akceptuję", aby zainstalować oprogramowanie. Tym właśnie postanowiło się zająć EFF, chcąc uczynić zapisy bardziej czytelnymi i przejrzystymi.
Warunki (nad)użytkowania Kampanii przyświeca hasło "Terms of (Ab)use", czyli Warunki (nad)użytkowania.
EFF twierdzi bowiem, że licencje o których zaakceptowanie jesteśmy teraz proszeni są nieczytelne, sformułowane w języku prawniczym, który nie trafia do tzw. "przeciętnego użytkownika". Organizacja uważa, że zarówno umowy Terms of Service (ToS) jak i EULA dają dostawcom usług prawo do dyktowania sposobu regulacji, który połączy ich z konsumentem. Tym samym często bywają napisane w sposób jednostronny - na korzyść dostarczyciela usług, a użytkownik nie ma możliwości wynegocjowania własnych warunków. EFF ma zamiar między innymi skończyć ze skomplikowanym słownictwem, które się w umowach znajduje i zastąpić je prostym językiem. Warunki (nad) użytkowania to kolejna akcja EFF mająca na celu monitorowanie działalności dostawców usług. Wcześniej organizacja zwróciła bowiem uwagę na
zmiany dokonywane w zapisach Terms of Service 56 różnych stron internetowych. Szkoda, że na razie jest ich tak mało i tylko anglojęzycznych, gdyż można byłoby dzięki temu uniknąć wielu niejasności. O jednym z nich i problemach z regulaminem pisaliśmy w tekście
Aukcje.fm - na granicy prawa, ale czy było warto? 'Akceptuję' - komentarz Pomysł Electronic Frontier Foundation z całą pewnością jest szczytny, ale powstaje problem natury praktycznej. Ilu z nas tak naprawdę dokładnie i ze zrozumieniem czyta wszystkie umowy, licencje czy regulaminy które podsuwane są nam do zaakceptowania? Czy użytkownikom w ogóle zależy na zmianach w "Warunkach użytkowania"? Oczywiście z punktu widzenia konsumenta, umowa powinna wyglądać mniej więcej tak, jak
pewna EULA odnaleziona przez internautę. Ale czy gdyby wyglądała inaczej, nie kliknęlibyśmy na "akceptuj"?
Innym wyjściem jest zrzucenie odpowiedzialności za czytanie umów na oprogramowanie, np.
EULAlyzer. Program analizuje tekst pod kątem słów kluczowych i wyłapuje te, które mogą okazać się niekorzystne dla użytkownika.
Ściągnij EULAlyzer Więcej informacji na stronach
Electronic Frontier Foundation Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl