"Informujemy, że w nocy z niedzieli na poniedziałek dokonano włamania na stronę internetową
Uniwersytetu Otwartego Uniwersytetu Warszawskiego. Władze Uczelni złożyły w tej sprawie doniesienie do prokuratury i na policję" czytamy na (działającej już, po przerwie technicznej) stronie uczelni. UO UW informuje, że dane studentów są bezpieczne.
Jednak wcześnie, w skutek włamania, na początku hakerzy, a później już każdy internatua miał możliwość zapoznać się z danymi, które powinny być dostępne jedynie dla oczu administratorów witryny. O udanym ataku poinformowali
TVN24 sami hakerzy, korzystając z platformy Kontakt.
Rzeczniczka uniwersytetu w rozmowie z przedstawicielami stacji telewizyjnej oznajmiła, że do włamania doszło prawdopodobnie z powodu aktualizacji witryny, która dokonywała się w czasie weekendu. Firma, która wykonała stronę podaje, że luka w zabezpieczeniach nie mogła "pojawić się bez ingerencji z zewnątrz".
Hakerzy postanowili udokumentować swój wyczyn, zamieszczając na stronie swoje wpisy, na przykład "m0rph aKa d3vilteam ! gr33tz for t0rt1lla from McDonald ! devilteam.pl", albo ""ej ja tu byłem pierwszy ;p / b00y4k4 [DT]".
Uniwersytet Otwarty UW umożliwia każdej osobie, która ukończyła 16 rok życia uczestniczenie w kursach prowadzonych przez wykładowców Uniwersytetu Warszawskiego, bez konieczności zdawania egzaminów wstępnych.
Przyczyny, dla których można było włamać się na stronę są już badane zarówno przez policję, jak i przez twórców strony.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl