Notebook znany jest na razie pod roboczą nazwą "Tangent Bay".
Intel twierdzi, że w ten sposób można łatwo sprawować kontrolę nad wieloma aplikacjami w tym samym czasie. Czyżby miał to być początek końca
wirtualnych pulpitów?
Intel Tangent Bay - kolejny z serii Pomysł na notebook z kilkoma ekranami nie jest wcale nowy. Prezentowano już na przykład
Lenovo prezentował już laptopa z dwoma ekranami, gdzie jeden wysuwał się zza głównego wyświetlacza. Jest też
Fujitsu, które także proponuje dwa ekrany i to w sposób podobny do Intela. Jest też oczywiście
Spacebook GScreen, wyposażony w dwa panoramiczne wyświetlacze.
Intel Tangent Bay - jeden ekran to za mało PC World podaje, że przed przystąpieniem do tego projektu, Intel przeprowadził ankietę wśród posiadaczy laptopów. Wyniki badania miały wykazać, że nierzadko użytkownicy notebooków uruchamiają na swoich maszynach 20 do 30 programów; a w takich warunkach niełatwo się między nimi poruszać, czy odnaleźć aktualnie pożądane informacje. Badanie miało też wykazać rozpowszechniające się upodobanie do widgetów - małych aplikacji działających na pulpicie, które często giną między "pełnowymiarowymi" narzędziami.
Intel Tangent Bay, czyli przeciągnij i upuść Na demonstracji w San Francisco na małych wyświetlaczach prezentowano listę odtwarzania muzyki, album fotograficzny oraz kalkulator. Renuka Awasthi, menedżer Intel ds. marketingu pokazywała, że programy na ekranikach działają niezależnie od tej, uruchomionej na ekranie głównym, można je także dowolnie zamieniać na ekranach metodą "przeciągnij i upuść". "Nie ma limitu aplikacji, które można otworzyć na pomocniczych ekranach" - mówiła Awasthi.,
Specyfikacja techniczna na razie nie jest do końca znana, wiadomo tylko, że komputer wykorzystuje procesor dwurdzeniowy Core 2 i zintegrowany chipset graficzny.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl