Sąd uznał już wcześniej, że
Microsoft nielegalnie wykorzystał w swojej aplikacji opatentowane rozwiązania i4i (chodzi o pewną metodą osadzania w MS Word elementów XML) - dlatego też koncernowi z Redmond nakazano m.in. usunięcie owych elementów z Worda. Microsoft miał na to 90 dni - gdyby w tym czasie nie wypełnił zobowiązań nałożonych przez sąd, musiałby wstrzymać sprzedaż swojego edytora tekstu na terenie USA.
Przedstawiciele koncernu od początku twierdzili, że decyzja jest niesprawiedliwa i wprowadzenie jej w życie miałoby katastrofalny wpływ nie tylko na funkcjonowanie samego Microsoftu, ale również wielu kontrahentów (listy w obronie koncernu przesłali do sądu m.in. Dell oraz HP). Dlatego też firma złożyła do Sądu Apelacyjnego pismo, w którym domagała się uchylenia decyzji o wprowadzeniu zakazu sprzedaży. Jak widać, sąd zgodził się z argumentami prawników Microsoftu - wcześniejszy werdykt został uchylony (do czasu rozpatrzenia formalnej apelacji, złożonej przez Microsoft w ubiegłym tygodniu).
Warto dodać, że jeśli Sąd Apelacyjny również uzna, że Microsoft nielegalnie wykorzystał technologię i4i, to koncern będzie miał tylko dwa wyjścia: albo usunąć ze swojego oprogramowania rozwiązania opatentowane przez kanadyjską firmę lub wykupić od niej stosowną licencję.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl