Dyrektor generalny Black
Internet Victor Möller podaje, że szkody są znaczne. We wtorek klienci BI cały czas doświadczali problemów z połączeniem się z siecią.
Pół miliona koron kary, albo... W piątek sąd w Sztokholmie podjął decyzję o nakazaniu Black Internet odcięcia dostępu do sieci dla serwisu The Pirate Bay.
TorrentFreak podaje, że dostawcy zaproponowano ofertę nie do odrzucenia - wyłączenie TPB albo kara w wysokości 500 000 koron szwedzkich (ok. 200 tys. zł). Werdykt dotarł do BI w poniedziałek. Dostawca podporządkował się literze prawa mówiąc, że w takim wypadku nie ma innego wyjścia i nie ociągał się z wykonaniem wyroku.
Międzynarodowy sabotaż W kilka godzin później
Black Internet padł ofiarą sabotażu. Międzynarodowego sabotażu, dodaje Möller. "Sieć nie działa tak, jak powinna. Współpracujemy z policją i technikami aby dojść do przyczyny zdarzenia" mówi
dyrektor. Nie chce jednak rozmawiać o szczegółach sabotażu ani gdzie mogło być jego źródło.
The Pirate Bay nie ma z tym nic wspólnego Möller podkreśla, że łączenie faktu odcięcia The Pirate Bay z sabotażem nie jest wcale takie oczywiste. Czy cokolwiek wskazuje na to, że jest to akt zemsty, pyta
PC World. "Nic poza tym, że stało się to 6 godzin po odcięciu dostępu do sieci dla TPB" odpowiada Möller.
Według słów dyrektora, atak poważnie odbił się na wszystkich klientach Black Internet. "To jak wielka piramida, mamy do czynienia z poważnymi szkodami i naprawdę dużymi sumami" mówi. Per Wedin, dyrektor generalny One Call Support jest jedną z ofiar sabotażu. Podaje on, że jeśli szkody nie zostaną szybko naprawione, to jego firma będzie musiała poszukać innego dostawcy Internetu. "Mówimy tu o milionach szwedzkich koron" dodaje.
Peter Sunde, były rzecznik i jeden z współzałożycieli The Pirate Bay donosi, że ich strona jest znów dostępna dzięki nowemu dostawcy. Jeśli ktoś jeszcze ma problemy z połączeniem się, powinien zmienić swoje ustawienia DNS, dodaje.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl