Pierwszy smartfon z Androidem,
HTC Dream (znany u nas jako
Era G1) był swego rodzaju balonem próbnym. Miał dość bogaty zestaw funkcji, ale odstraszał sporymi wymiarami i topornym wyglądem. Mimo to, zyskał sobie wielu fanów. Po nim pojawił się
HTC Magic - czyli G1 pozbawiony klawiatury. Smuklejszy, bardziej elegancki, ale nie wnoszący wiele nowego ponad to, co mógł zaoferować pierwszy Android. Prawdziwą nowością jest dopiero
HTC Hero. Testowaliśmy go przez tydzień i oddaliśmy z żalem.
Brodaty bohater Obudowa HTC Hero została wykonana dość solidnie i jest wyjątkowo odporna na zarysowania, jednak nie sprawia tak dobrego wrażenia jak obudowa
iPhone. To, że da się pogodzić możliwość wymiany baterii z dużą sztywnością całej konstrukcji pokazała
Nokia wyjątkowo udanym modelem
E71. Od komórki za 2300 zł można i należy wymagać. Dalej jest jednak tylko lepiej.
HTC Hero przyjemnie leży w dłoni. Wszystkie przyciski (a jest ich, mimo obecności ekranu dotykowego, całkiem sporo) są umieszczone tam, gdzie byśmy się ich spodziewali. Palce same trafiają tam gdzie trzeba. Spora w tym zasługa charakterystycznego wygięcia ("brody"). Bródka HTC Hero budzi pewne kontrowersje, nam jednak bardzo przypadła do gustu. Jedno jest pewne - przyciąga wzrok i sprawia, że smartfonu HTC nie da się pomylić z żadnym innym.
Bardzo dobrze sprawdza się manipulator-kulka (trackball). Dzięki niemu, wiele funkcji można wygodnie obsługiwać nie dotykając ekranu. Dobrze mieć taki wybór.
Klawiatura ekranowa działa przyzwoicie, chociaż mechanizm autokorekty dysponuje niezbyt bogatym słownikiem. Im dłużej jednak używamy HTC Hero, tym lepiej radzi sobie on z poprawianiem błędów.
Jak HTC Google'a poprawiało HTC zastosowało w modelu Hero własną, zmodyfikowaną wersję systemu Google Android. To, co najlepsze, czyli świetna przeglądarka WWW, bardzo dobry klient GMaila (z obsługą błyskawicznego dostarczania maili prosto do telefonu, tzw. push email), bezproblemowa synchronizacja kalendarza i książki adresowej z usługami Google oraz pełen aplikacji Android Market pozostało bez zmian. HTC Hero ma jednak nieco inny, bardziej rozbudowany interfejs użytkownika.
Sense, bo taką nazwę nosi nakładka HTC, dodaje mnóstwo nowych funkcji do systemu znanego z HTC Magic czy Ery G1. Zamiast trzech wirtualnych pulpitów, skrótami i widgetami możemy zapełnić aż siedem. Książka adresowa HTC Hero jest zintegrowana z Facebookiem (automatycznie pobiera statusy i zdjęcia naszych znajomych). W menu fotografii możemy przeglądać fotki z serwisu Flickr równie łatwo, jak te zrobione za pomocą wbudowanego aparatu. Widget pogodowy sam sprawdza, w jakim mieście się znajdujemy i dostosowuje prognozę. To tylko kilka przykładów.
W praktyce, interfejs HTC Hero nie jest tak prosty jak menu
iPhone, ale jednocześnie wygląda lepiej i ma bardziej logiczny układ niż Symbian w
Nokii N97. Polubią go wszyscy, którym zależy na dostępie do zaawansowanych ustawień i dużych możliwościach personalizacji. Wymaga nieco nauki, ale trudno zarzucić mu nieuporządkowanie.
HTC wprowadziło też dwie, istotne zmiany w przeglądarce WWW. Pojawiła się obsługa animacji flash i technologii multitouch (powiększanie i zmniejszanie za pomocą dwóch palców). Ta pierwsza nowość budzi w nas mieszane odczucia. Odtwarzanie filmików na stronach WWW działa słabo albo wcale. Doskonale wyświetlane są za to... reklamy. Z kolei do multitouch nie mamy absolutnie żadnych zastrzeżeń. Może poza tym, że nie działa w Google Maps.
Multimedia na przyzwoitym poziomie W obudowie HTC Hero znalazło się miejsce na dwa istotne złącza - mini USB i mini-jack. Oba są zupełnie standardowe, co bardzo cieszy. Poprzednie modele smartfonów HTC często bywały pozbawione tego drugiego gniazda. Producent nieoficjalnie tłumaczył się koniecznością zachowania niewielkich wymiarów urządzenia - zintegrowane złącza zajmują mniej miejsca. Dobrze jednak, że do HTC Hero można już podłączyć dowolny model słuchawek - bez żadnych przejściówek.
Jakość dźwięku jest przyzwoita, a program do odtwarzania muzyki działa prawidłowo i korzysta się z niego przyjemnie. Fabryczne słuchawki brzmią znośnie, chociaż daleko im do doskonałości.
HTC Hero ma aparat z matrycą o rozdzielczości 5 megapikseli i autofokusem. Przy świetle dziennym jakość zdjęć jest dobra. Szkoda tylko, że Hero nie wyposażono w dedykowany przycisk obsługujący wykonywanie fotografii - zamiast niego, naciskamy znajdującą się pod ekranem kulkę, co nie zawsze jest wygodne.
Na koniec kilka słów o wyświetlaczu. Wykonano go w technologii pojemnościowej, a więc do obsługi HTC Hero nie jest niezbędny rysik. Jakość obrazu - dobra. Ekran jest całkiem czytelny nawet wtedy, gdy korzystamy z telefonu na zewnątrz, w słoneczny dzień.
HTC Hero - warto? Zdecydowanie tak! HTC Hero to najbardziej dopracowany spośród "androidowych" smartfonów HTC. Jest świetnym, kieszonkowym urządzeniem do korzystania z internetu. Nieźle radzi sobie też z multimediami. Pozwala użytkownikowi na większą swobodę niż
iPhone, a jednocześnie ma bardziej przemyślany interfejs i lepsze aplikacje internetowe niż
Nokia N97. Najpoważniejsza wada - nieco zbyt mała wydajność procesora. Jeśli uruchomimy kilka programów na raz, HTC Hero wyraźnie zwolni. Takie sytuacje zdarzają się jednak stosunkowo rzadko. Pozostałe wady to drobiazgi, które bledną w zestawieniu z możliwościami urządzenia.