Internet, blogi, matematyk oraz
informatyk - oto mieszanka, która zaowocowała sposobem na określanie poziomu szczęścia społecznego.
Analiza blogów Do tej pory aby zbadać ogólny poziom zadowolenia najczęściej przeprowadzano ankiety. Mają one jednak tę wadę, że polegają na ludzkiej omylności. Nie zawsze bowiem jesteśmy w stanie zidentyfikować swoje emocje, lub po pewnym czasie inaczej je odbieramy. Istotna różnica tkwi też w badaniach laboratoryjnych, gdyż obiekt który wie, że poddawany jest badaniu może mieć nieco inne reakcje. Peter Dodds oraz Chris Danforth z Uniwersytetu Vermont twierdzą, że posiadają urządzenie które pokazuje, jak czują się miliony osób na całym świecie, i to bez ich wiedzy. To właśnie wspomniani wcześniej matematyk oraz informatyk. "Rozpowszechnienie się wyrażania uczuć np. w blogach daje nam możliwość zmierzenia poziomu stanu emocjonalnego w czasie rzeczywistym" mówi Dodds.
Metoda Ich strona internetowa
We Feel Fine analizuje 2,3 miliona blogów wyszukując frazy takie jak "czuję" lub "czuję się" ("I feel", "I am feeling"). Internet sprawdzany jest co10 minut, skanując między innymi LiveJournal, MSN Spaces,
MySpace,
Blogger, Flickr, Technorati, Feedster, Ice Rocket, czy
Google. Po odnalezieniu zdania zawierającego słowa kluczowe ("I feel") sprawdza się je na obecność około
5 tysięcy słów zaklasyfikowanych jako "wyrażające uczucia".
Uczucia matematycznie Następnie stosując
Affective Norms for English Words (ANEW), czyli normy afektywne słów angielskich przypisuje znalezionym słowom "wartość psychologiczną". W ramach studiów ANEW zebrano reakcje na 1034 słów, tworząc swego rodzaju skalę szczęścia-nieszczęścia, odzwierciedlaną liczbami od 1 do 9. Według
Science Daily słowo "triumfujący" ma wartość 8,87. Raj - 8,72, zakładnik - 2,20, samobójstwo - 1,25.
Zerkanie przez ramię - na dużą skalę "Nasza metoda ma sens jedynie w dużej skali", podkreśla Dodds. Badania przeprowadzone ich metodą wykazują, że Election Day (8 listopada 2008 roku) zaowocował największą ilością szczęśliwych osób w ciągu czterech lat. Najczęściej wyłowianym słowem było "dumny". Z kolei najsmutniejszym był dzień śmierci Michaela Jacksona. "To jak mierzenie temperatury - tłumaczy Dodds - nie interesuje cię, gdzie znajdują się poszczególne atomy. Chcesz znać temperaturę w pokoju, w mieście. To znacznie większa skala". Metodę swoją stosują także do tekstów piosenek czy wpisów na Twitterze skupiając się na dosłownym sensie zdania, a nie "co autor miał na myśli".
Komentarz "Tak naprawdę nie wiemy o czym myślą ludzie, serio" zapewnia Dodds. Prawdziwy poziom szczęścia można byłoby bowiem zbadać mierząc np. poziom dopaminy we krwi, lecz jest to oczywiście niemożliwe na skalę globalną. Strony
We Feel Fine nie można określać mianem "wskaźnika szczęścia", cóż to bowiem jest szczęście? Tyle osób przede mną starało się
odpowiedzieć na to pytanie, a ja nie czuję się na siłach, by odpowiadać na nie w krótkim artykule.
Wyniki badań Jakie są nastroje internautów Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl