Pomysł
Oligoo.pl jest prosty. Serwis wystawia na krótkie aukcje cenne przedmioty, których cena wywoławcza wynosi zwykle zaledwie kilka groszy. Internauci podbijają cenę, co powoduje przedłużenie licytacji o 15 sekund. Osoba, która zgłosi się jako ostatnia deklarując chęć zakupu danego towaru wygrywa aukcję.
Maniacy sieciowych serwisów aukcyjnych ochrzcili podobne licytacje jako zabawę z pogranicza hazardu, z tą różnicą, że decydując się na udział w walce o wystawione przedmioty nie ponosi się dotkliwych strat. Można - jak w każdej podobnej grze - zyskać, ale również stracić.
- Nasze aukcje to połączenie przyjemnego z pożytecznym oraz odrobina dreszczyku emocji z niespotykanie niskimi cenami produktów - opisuje system aukcyjny Piotr Kasprzycki, Prezes GTW Media, spółki będącej właścicielem
Oligoo.pl.
Ta forma licytacji a zarazem rywalizacji pomiędzy internautami stanowi coraz popularniejszą formę rozrywki. Co ciekawe, wśród grających na tego typu aukcjach pojawia się coraz więcej kobiet.
- Dla kobiety zakupy to coś więcej niż sama czynność wydawania pieniędzy. Zawsze są one formą rywalizacji - o coś ładniejszego, bardziej atrakcyjnego, modnego czy użytecznego - mówi Marta Graczyk, współzałożyciel
Oligoo.pl. - Kobieta lubi dobrą zabawę podczas zakupów - dodaje.
Jednak przed świętami łatwo zrazić się do tego typu rozrywki. Internauci mogą zastanawiać się czy wylicytowany towar dotrze do nich przed Wigilią Bożego Narodzenia.
Właściciele
Oligoo.pl zapewniają, że zakupione przedmioty trafią do kupujących w odpowiednim czasie. - Podpisaliśmy z dostawcami, umowy na usługę "Dropshipment", dzięki której towar trafia bezpośrednio od dostawcy do Klienta - wyjaśnia Piotr Kasprzycki. - Dzięki temu zaoszczędzimy czas, tak cenny dla Klientów zwłaszcza teraz, w okresie przedświątecznej gorączki.