Na pierwszy rzut oka sprawa jest dość prosta - prawnicy koncernu uznali, że serwis torrentowy pośredniczył w nielegalnym dystrybuowaniu MS
Office, dlatego też do sądu trafił odpowiedni pozew oraz żądanie wypłacenia odszkodowania za wszystkie pirackie kopie pakietu aplikacji biurowych. Sprawa sądowa prowadzona będzie w ramach współpracy z lokalną organizacją antypiracką LANVA (to prawdopodobnie jej pracownicy zgromadzili niezbędny materiał dowodowy).
Ale jest tu też kilka niejasnych kwestii. Po pierwsze, wydaje się, że
Microsoft zdecydowanie przesadził z wysokością odszkodowania. W pozwie jest mowa o 107 mln litów (to w przeliczeniu ok. 43 mln USD) - problem w tym, że w myśl litewskich przepisów maksymalna wysokość odszkodowania za nielegalne dystrybuowanie materiałów chronionych prawem autorskim to ok. 53 tys. USD.
Co więcej, serwis TorrentFreak.com zdołał skontaktować się z Kestasem Ermanasem - człowiekiem, przeciwko któremu skierowany jest pozew Microsoftu. Z relacji dziennikarzy wynika, że Ermanas jest mocno przestraszony (co nie jest specjalnie zaskakujące), ale też potężnie zdziwiony - choćby dlatego, że już od kilku miesięcy nie ma nic wspólnego z serwisem LinkoManija. Twierdzi on też, że w czasach gdy on był odpowiedzialny za stronę zawsze szybko reagowano na wszelkie zgłoszenia dotyczące publikowania w serwisie odnośników do pirackich plików (były one natychmiast usuwane) - a Microsoft nigdy wysłał żadnego zgłoszenia.
Warto dodać, że na celowniku prawników koncernu z Redmond znalazł się nie tylko
administrator LinkoManija, ale także indywidualni użytkownicy tego serwisu - pozwy wysłano do ponad 100 osób.
Więcej informacji:
TorrentFreak.com.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl