Swoje argumenty Galbraith przedstawił w tekście opublikowanym w serwisie CNNMoney. Jego zdaniem Microsoft jest na najlepszej drodze do stania się "General Motors świata IT" - czyli ociężałym, skostniałym koncernem, który nie jest w stanie reagować na zmieniający się rynek i swoją pozycję utrzymuje jedynie dzięki potędze wypracowanej przed laty.
Zdaniem Galbraitha, podstawowy błąd Microsoftu polega na tym, że koncern skupia się na rozwijaniu tradycyjnego systemu operacyjnego, przeznaczonego do instalowania na komputerach PC - podczas gdy wszyscy konkurenci powoli "przesiadają się" na rozwiązania oparte na tzw. chmurze (cloud computing) oraz wysoce konfigurowalne oprogramowanie dla urządzeń mobilnych (Android, iPhone). Według analityka, bezdyskusyjny sukces
Windows 7 (w pierwszych 10 dniach dostępności nowy system sprzedawał się kilkakrotnie lepiej niż Vista przed trzema laty) może utwierdzić szefów Microsoftu w przekonaniu, że to tradycyjne podejście do oprogramowania jest słuszne i zniechęcić ich do eksplorowania nowych sektorów rynku. A to za rok czy dwa może skończyć się fatalnie.
Galbraith tłumaczy: "Sukces Windows to najgorsza rzecz, jaka mogła się przydarzyć Microsoftowi - sprawi on, że szefowie koncernu jeszcze mocniej skupią się na rozwijaniu klasycznych desktopowych systemów. Problem w tym, że konsumenci coraz częściej rezygnują z klasycznych komputerów na rzecz smartfonów i innych urządzeń - za rok czy dwa zacznie to być wyraźnie widoczne w statystykach". A to znaczy, że Microsoft będzie się kurczowo trzymał rynku, który zacznie się nieubłaganie kurczyć...
Jego zdaniem, porażka
Windows 7 mogłaby więc mieć pozytywny skutek - podziałałaby jak zimny prysznic i zmusiła koncern do przemyślenia priorytetów i kierunków rozwoju. "Najlepszy dla Microsoftu byłby... sukces
Apple czy Google, który sprawiłby, że koncern gwałtownie straciłby udział w rynku. Taki szok spowodowałby potrzebę wprowadzenia istotnych zmian i doprowadził do wymiany części kadry - odeszliby tradycjonaliści" - tłumaczy Galbraith.
Oczywiście, trzeba pamiętać, że to opinia zaledwie jednego (choć wpływowego) analityka. Głosy o tym, że Microsoft powinien zrezygnować z rozwijania tradycyjnych desktopowych systemów słyszymy już od kilku lat - jeszcze niedawno wielu specjalistów twierdziło, że słaba sprzedaż Visty jest najlepszym dowodem na to, że klienci nie potrzebują już tradycyjnych OS-ów. Premiera Windows 7 - odpowiednio zmodernizowanego i wypromowanego systemu - pokazała, że owi specjaliści byli w błędzie. Ale z pewnością coś jest na rzeczy - warto pamiętać, że Google szykuje się powoli do premiery Chrome OS - systemu dla netbooków, który będzie tak naprawdę tylko interfejsem do korzystania z aplikacji online. Jeśli produkt ten odniesie sukces, proroctwa Galbraith faktycznie mogą zacząć się ziszczać...
Więcej informacji:
CNNMoney.com.
Windows 7 - oficjalna premiera Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl