Szacunków tych dokonał ekonomista, Keith Leffler, który we wspomnianym procesie został powołany na świadka na wniosek powodów. Leffler sądzi, że sprzedaż komputerów PC oznaczonych logo "Vista Capable" w okresie poprzedzającym premierę systemu
Windows Vista (od kwietnia 2006 r. do stycznia 2007 r.) przełożyła się na przychód Microsoftu w wysokości 1,5 mld. dolarów. Jego zdaniem w tym czasie sprzedano 19,4 mln. PC z naklejką "Vista Capable", które nie spełniały wymagań systemu (13,75 mln. z tej liczby stanowiły komputery przenośne, a 5,65 mln - stacjonarne). Ekonomista uważa, że łączny koszt aktualizacji podzespołów tych komputerów, tak aby z powodzeniem radziły sobie z zaawansowanymi wersjami Visty, mieści się w przedziale 3,92 - 8,52 miliardów dolarów - czytamy w
PC World.
Czytaj więcej o Windows 7 Windows Vista Basic to nie Vista? Należący do Microsoftu dział Windows Product Management Group rekomendował w 2005 r. aby podstawowa wersja systemu operacyjnego z rodziny Vista - czyli Home Basic - nie była sprzedawana pod tą marką. Wątpliwości wzbudzał fakt, że "obcięty" z wielu funkcji Basic mógł wprowadzać w błąd klientów. Wynika tak z wewnętrznej korespondencji elektronicznej pracowników Microsoftu, która została wykorzystana jako dowód w procesie przeciwko gigantowi z Redmond. Zdaniem powodów, korespondencja z sierpnia 2005 roku dowodzi, że w koncernie trwała dyskusja, czy Vista Home Basic faktycznie powinna być sprzedawana pod marką Vista.
Vista Capable Nalepka Vista Capable oznaczała, że na danej konfiguracji komputera można uruchomić Vistę w podstawowej wersji, czyli Home Basic. Taki pecet mógłby jednak nie "pociągnąć" bardziej zaawansowanych wydań systemu, zwłaszcza z uwagi na zastosowanie w nich wymagającego interfejsu graficznego - Aero.
Leffler oparł swoje szacunki na założeniu, że sprzęt zdolny do obsługi Visty ma mieć co najmniej 1 GB RAM i odpowiednią kartę graficzną. Koszt aktualizacji tych podzespołów ekonomista oszacował na 155 dolarów w wypadku desktopów oraz 245-590 dolarów, jeśli chodzi o laptopy.
Microsoft zdecydowanie odrzuca te szacunki, określając je mianem absurdalnych i przekonując, że koszt ten powinien być liczony w milionach, a nie w miliardach dolarów.
Czytaj więcej na technologie.gazeta.pl