- Wojna formatów zbliża się wielkimi krokami - mówi Borys Musielak z serwisu Jakilinux.org. W zeszłym tygodniu zawiózł do siedziby Polskiego Komitetu Normalizacyjnego kartony z podpisami (każdy na osobnej kartce) ponad 4,5 tys. osób sprzeciwiających się uznaniu formatu
Office Open XML (OOXML) za standard ISO. List z protestem wysłała też Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania oraz serwis 7thGuard.
OOXML to format, w jakim zapisywane są dokumenty elektroniczne, stworzony przez
Microsoft i przekazany branżowej organizacji ECMA. Na początku września Polska - tak jak i inne kraje członkowskie ISO - ma zagłosować "za" lub "przeciw" uznaniu go za standard. Opinię w tej sprawie ma wydać jeden z komitetów technicznych PKN.
Gra toczy się o rynek aplikacji biurowych - dziś na tym polu króluje Microsoft, bo większość dokumentów powstało i powstaje w jego programach (m.in. Wordzie czy Excelu). Problem tkwi w tym, że tylko Microsoft wie, w jaki sposób dane są zapisywane. A co za tym idzie, próby odczytania czy edycji dokumentów w aplikacjach innych producentów nie zawsze kończą się sukcesem.
Tym zaczęły się niepokoić instytucje rządowe - bo skoro nikt poza Microsoftem nie może w pełni dostosować się do jego rozwiązań, oznacza to uzależnienie administracji od jednego producenta. I instytucje zaczęły naciskać na programistów, by wypracowano format ogólnodostępny.
To dodało wiatru w żagle środowisku otwartego oprogramowania (w przeciwieństwie do Microsoftu, oparte na dostępnym dla każdego kodzie źródłowym). W 2006 r. standardem ISO dla dokumentów biurowych został otwarty format OpenDocument (ODF, wspierany m.in. przez
Sun Microsystems,
Google czy IBM) i niektóre urzędy zaczęły zalecać jego stosowanie. Microsoft postanowił przeforsować własne rozwiązanie i do procesu standaryzacyjnego zgłosił OOXML. W środowisku open source zawrzało, bo uznano to za próbę podważenia już zaakceptowanego rozwiązania.
Co mają do zarzucenia OOXML? • dublowanie już istniejącego standardu raz, że nie ma sensu, dwa - prowadzi do wyższych kosztów tworzenia oprogramowania. Microsoft odpiera, że oba rozwiązania mogą współistnieć. A OOXML jest potrzebny, bo ODF nie daje gwarancji, że dokumenty, które były zapisane w starych wersjach programów Microsoftu, da się wiernie odtworzyć; • standard powinien być udokumentowany tak, by każdy mógł go bez przeszkód wykorzystać;• wątpliwości prawne: Microsoft zobowiązał się, że nie pozwie nikogo za wykorzystanie specyfikacji OOXML i nie będzie pobierał opłat licencyjnych, ale protestujący twierdzą, że klauzula jest niejasna i nie wiadomo, czy dotyczy całej specyfikacji, czy tylko fragmentów; • specyfikacja jest zbyt obszerna - ma 6 tys. stron, dziesięciokrotnie więcej niż ODF. Przeciwnicy OOXML twierdzą, że to utrudni stosowanie formatu. Microsoft twierdzi, że rywalom nie można dogodzić: raz zarzucają mu, że udostępnia zbyt mało informacji, innym razem - że za dużo.