W tym tygodniu w Virginii odbywa się zorganizowana przez agencję Iarpa (specjalizującą się w najbardziej nietypowych projektach naukowych na potrzeby wojska) konferencja, której najważniejszym tematem będzie
program TRUST (czyli Tools for Recognizing Useful Signals of Trustworthiness - czyli narzędzia do rozpoznawania przydatnych oznak wiarygodności). Jego celem jest stworzenie systemu sensorów oraz oprogramowania, które będą w stanie "wzmocnić nasze własne doświadczenia i spostrzeżenia, tak byśmy mogli skuteczniej oceniać prawdomówność innych".
"Prawdomówność i wiarygodność są nie są ścisłymi pojęciami i nie ma jak ich zmierzyć" - mówią przedstawiciele Iarpa. Problemów jest wiele - choćby poziom skomplikowania nazewnictwa. Okazuje się, że dla różnych specjalistów te same terminy niosą niekiedy odmienne znaczenia. "Dla psychologa pracy zaufanie będzie czymś zupełnie innym niż dla ekonomisty behawioralnego czy specjalisty od nauk kognitywnych itp. Bez utworzenia pewnej platformy porozumienia oraz zdefiniowania niektórych terminów czy sposobów analizowania zachowań, ocenianie i przewidywanie prawdomówności będzie wysoce nieskuteczne i oparte na spekulacjach" - tłumaczy agencja.
Iarpa chce zastosować mechanizm dwustopniowy - "kombinację sensorów, które będą wykrywały oznaki prawdomówności w specyficznych dla naszych wymagań okolicznościach". Pierwszym etapem będzie nauczenie się rozpoznawania, rejestrowania i oceniania tych sygnałów, zaś drugim - wykorzystanie ich do stworzenia oprogramowania do wykrywania kłamstw.
Amerykańscy szpiedzy dzięki grom wideo uczą się myślenia Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl