Jeśli tylko władasz chińskim i znajdziesz się na wystawie "The World Classic Interactive Arts Exhibition" w Pekinie. Tam bowiem właścicielka najbardziej tajemniczego uśmiechu w historii sztuki została przedstawiona w technologii 3D i zaprogramowana do przeprowadzania krótkich rozmów ze zwiedzającymi.
Interaktywna, cyfrowa reprodukcja XVI-wiecznego dzieła sztuki to jedna z 61 high-endowych reprodukcji, które od tego tygodnia można podziwiać na pekińskiej wystawie. Taka forma przedstawiania obrazów to z punktu widzenia sztuki ewenement, a całość została zrekonstruowana przez galerię z Korei Południowej. Organizator wystawy - Wang Hui - twierdzi, że przygotowania do wystawienia prac w Chinach trwały 2 lata i pochłonęły potężną ilość pieniędzy.
Jak przystało na gwiazdę Luwru, Mona Lisa zachowuje się niezwykle dystyngowanie, a przy tym odpowiada na pytania i macha do swoich wielbicieli. Za sprawą technologii rozpoznawania głosu, La Gioconda może wyjaśnić, ile ma lat, a także zdradzić niektóre sekrety ze swojego życia. Jeśli tylko znasz chiński, niekłamaną radość powinna sprawić Ci wyartykułowana przez nią deklaracja - „Miło cię poznać”.
Kolejnym z cyfrowych arcydzieł, które można zobaczyć w Pekinie jest inny obraz Leonarda - "Ostatnia Wieczerza". Przyglądając się obrazowi, możemy np. podsłuchać rozmowy Jezusa z apostołami.
Wystawa oferuje również cyfrowo wyświetlane reprodukcje mitycznych bogów z Grecji i Rzymu, którzy sami sławią swoje piękno, a dowodzą tego stając w coraz to innych pozycjach tak, aby zwiedzający pozbawieni zostali resztek wątpliwości.
Poza docenianiem walorów estetycznych, wystawa pozwala nam na coś jeszcze. Odpowiada bowiem na pytanie - co kryje się za tak enigmatycznym przecież uśmiechem Mony Lisy. Ta ostatnia opowiada o śmierci swojego dziecka, która poprzedziła jej kolejną ciążę. To zdarzenie świadczy o niekończącym mieszaniu się smutku i radości w życiu Pani z Luwru. Mona Lisa dodaje, że zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo fascynujący jest jej uśmiech. I zapewne ma z tego niemałą satysfakcję.
Ciekawe na co jeszcze pozwolą coraz szybciej rozwijające się technologie. Może kiedyś będziemy mogli pograć w bilard z Zawiszą Czarnym?