Jon Atherton, autor bloga ChilliFresh,
opublikował ów nowy zestaw reguł określających, jakie treści nie mogą się pojawiać w App Store - z jego rozmowy z przedstawicielem
Apple wynika, że firma nie zamierza wpuszczać do App Store aplikacji zawierających m.in.: zdjęcia kobiet w bikini oraz obcisłych strojach łyżwiarskich (gwoli ciekawostki: faceci w bikini też są zakazani), dwuznaczne określenia i nazwy (np. boobies -
słowo to oznacza zarówno piersi, jak i głuptaki), a także jakichkolwiek, podniecających seksualnie materiałów. To ostatnie wydaje się szczególnie trudne do zrealizowania, bo doświadczenie pokazuje, iż ludzi podniecają najróżniejsze rzeczy...
Apple wyrzucił też z App Store większość aplikacji, które same w sobie co prawda nie były erotyczne, ale mogły zostać w ten sposób wykorzystane - chodzi tu np. o programy, dzięki którym można było sprawić, by wybrane fragmenty zdjęcia - np. piersi modelki - wibrowały przy potrząsaniu
iPhone'em. Firma zapowiedziała też od razu, że autorzy takich aplikacji mogą sobie darować kolejne próby wprowadzania ich do App Store - bo i tak nie zostaną zatwierdzone.
Co ciekawe, wszystkie te sankcje i obostrzenia wydają się dotyczyć wyłącznie maluczkich - tzn. niewielkich, niezależnych developerów programów dla iPhone OS. Zupełnie inaczej jest z wielkimi graczami - po wielkim czyszczeniu w App Store wciąż dostępny jest oficjalny program Playboya czy magazynu Sport Illustrated. Oczywiście, Apple nie tłumaczy, dlaczego niektóre programy ze zdjęciami kobiet w bikini są usuwane, a inne zostają w App Store.
Dodajmy, że
Jeff Bertolucci z serwisu PCWorld.com ma ciekawą - i całkiem rozsądnie brzmiącą - teorię wyjaśniającą ostatnie działania Apple'a. Jego zdaniem firma czyści App Store w związku ze zbliżającą się premierą rynkową iPada - chodzi o to, że Apple zamierza pozycjonować to urządzenie również jako narzędzie edukacyjne, przeznaczone m.in. dla dzieci. Nic więc dziwnego, że Steve Jobs nie chce, by potencjalnym klientom kojarzyło się ono z roznegliżowanymi modelkami. Ale z drugiej strony, ciekawe co w takim razie będzie dalej? Cenzura w wyszukiwarce? Blokowanie piosenek z niecenzuralnymi tekstami?
Zastanawiamy się też, dlaczego przy okazji Apple nie usunął z urządzenia przeglądarki Safari - w końcu to ona jest najbardziej wszechstronnym narzędziem do pozyskiwania i przeglądania materiałów pornograficznych...
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl