Technologie.gazeta.pl

Web-Sheriff ściga legalne serwisy

Joanna Sosnowska
22.02.2010 14:13
A A A Drukuj
Web-Sheriff Fot. Web-Sheriff
Web-Sheriff to serwis zajmujący się utrzymaniem porządku w Sieci. Patroluje wirtualne ulice w poszukiwaniu łamiących prawo i naruszania własności intelektualnej. Tym razem jednak na celowniku obrońcy praw autorskich znalazł się legalny serwis z torrentami.
Web-Sheriff w imieniu właścicieli praw autorskich stara się dochodzić sprawiedliwości w Internecie. Filtruje Sieć, poszukując materiałów znajdujących się bezprawnie na serwisach torrentowych. W ciągu ostatnich kilku lat stawał już w obronie twórczości Michaela Jacksona, Prince'a i innych. Internetowy szeryf nigdy nie śpi, nigdy nie odpoczywa, 365 dni w roku przemierza bezkresne obszary Internetu chroniąc światowe marki i ich własności intelektualne (jak czytamy na stronie Web-Sheriff).

Aj, senior, bandyci znów napadli na wioskę

Teraz do Web-Sheriff z prośbą o zablokowanie pewnych materiałów zwróciło się studio Magnolia Pictures. Chodziło o wyśledzenie i usunięcie filmu Warlords, który ma pojawić się w kinach dopiero za kilka tygodni. Szeryf wysłał więc do właścicieli wielu serwisów torrentowych prośby o usunięcie rzeczonego filmu ze stron. Problem w tym, że jedno z żądań trafiło do Legit Torrents - serwisu z legalnymi plikami torrent (to chyba między innymi ten serwis odpowiada za jeden procent legalnych plików w sieci BitTorrent).

Web-Sheriff i zbyt długa ręka sprawiedliwości

Jakkolwiek Web-Sheriff należy do tych przedstawicieli antypiratów, którzy "najpierw proszą, a dopiero później strzelają", to tym razem jego przedstawiciele popełnili pomyłkę. Zapewne w poszukiwaniu nielegalnych kopii filmu Warlords przeszukali kilkadziesiąt serwisów z torrentami, ale umiejscowienie wśród innych także Legit Torrents okazało się mylne. Znajdujący się tam bowiem plik Warlords to zwykły, niewinny MMORPG, gra Kung-fu, którego akcja rozgrywa się w Chinach.

O całej sprawie poinformował serwis TorrentFreak, do którego zwrócił się właściciel Legit Torrents. Pomyłka została już zgłoszona przedstawicielom Web-Sheriff, ale jak na razie nie ma odpowiedzi.

Gdy jeden procent to legalne pliki

Legit Torrents stał się ofiarą pomyłki; do jednego worka bowiem najwyraźniej wrzucono wszystkie pliki torrent jako nielegalne. Przypomnijmy jednak, że według badań Suhard Sahi, naukowca z Princeton, niemal połowę torrentów stanowią filmy i seriale (46 proc.), pornografia to 14 proc., tyle samo wynosi odsetek pobieranych gier i oprogramowania. 10 proc. to muzyka, a 14 proc. nie przypisano do żadnej z powyższych kategorii. Z tego wszystkiego zaledwie jeden procent to pliki udostępniane w legalny sposób. Nic dziwnego zatem, że ktoś w końcu się pomylił i pochopnie zażądał usunięcia pliku.

Czytaj więcej na technologie.gazeta.pl

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      10 głosów