Technologie.gazeta.pl

Pogłoski o śmierci Twittera są mocno przesadzone

Radek Zaleski
22.02.2010 13:18
A A A Drukuj
Twitter fot. Twitter
Media w 2009 roku kochały Twittera. Ten prosty serwis był klasycznym "talk of the town". Niestety Twitter przestał ostatnio rosnąć i przyciągać kolejnych internautów. Efekt - cały worek tekstów z cyklu "Twitter się skończył". Czy to koniec miłości? I samego Twittera?
Zaczęło się od opublikowania statystyk serwisu. Okazuje się, że tylko grupa zarejestrowanych użytkowników jest aktywna. Wiele osób po założeniu konta publikuje swoje pierwsze "ćwierknięcie" (ang. tweet) i... kończy zabawę z serwisem. Nie brzmi optymistycznie, prawda? Co gorsza, około 25% użytkowników na Twitterze nie ma żadnego znajomego, który zechciałby śledzić ich wpisy. To musi być przygnębiające - taki duży serwis, wszyscy mówią, że to świetna sprawa, niestety, nikt nie chce się z nami bawić. Nic dziwnego, że 40% użytkowników nigdy niczego na Twitterze nie napisało. Nie mieli do kogo.

Najnowsze dane wskazują także na koniec dynamicznych wzrostów Twittera. W 2009 roku serwis pokonywał bez problemu kolejne rekordy popularności, m.in. dzięki ekspozycji w mediach głównego nurtu. Co raz byliśmy raczeni informacjami, że kolejna gwiazda dołączyła do grona ćwierkających. Bardzo istotne dla famy serwisu były także wydarzenia w Iranie. To wtedy cały świat skupił się na Twitterze jako jednym z najważniejszych źródeł informacji (warto zwrócić uwagę, że podczas ostatniego trzesięnia ziemi na Haiti Twitter ulubieńcem prasy i telewizji już nie był).

Wykres oglądalności Twittera w ostatnich kilku miesiącach to jednak "płaska linia". Skończył się medialny spektakl, a nowi użytkownicy nie zaprosili do serwisu swoich znajomych. "To koniec Twittera" - do takich wniosków doszli niektórzy wpływowi blogerzy i eksperci branży internetowej publikując, czasem z nieskrywaną radością notki o chwytliwych tytułach - "Użytkownicy Twittera zasypiają nad swoimi myszkami", "Twitter nie przylepia" czy też "Twitter to tylko 15 milionów osób".

Tyle tylko, że piętnaście milionów to bardzo, bardzo dużo. Serwis nadal jest absolutnym liderem rynku serwisów mikroblogowych, a według informacji samego szefa Twittera, Evana Williamsa, "bite są kolejne rekordy aktywności użytkowników". Rzeczywiście, dane wskazują, że pośród aktywnych użytkowników poziom interakcji i nawiązanych relacji wzrasta - ludzie mają więcej znajomych, śledzą więcej informacji i dużo więcej ćwierkają.

Pogłoski o śmierci Twittera są więc moim zdaniem mocno przesadzone. W Polsce serwisy mikroblogowe, mimo dość sztucznego zainteresowania wokół Twittera, rosną powoli, ale skutecznie. Na przykład Blip.pl, polski odpowiednik Twittera (pod wieloma względami od oryginału ciekawszy), ma ponad dwa lata, ale dopiero teraz zaczyna się rozpędzać. Marcin Jagodziński, twórca serwisu twierdzi, że w ostatnim okresie nastąpił znaczny wzrost popularności serwisu:

- W 2009 roku liczba użytkowników serwisu Blip.pl wzrosła sześciokrotnie. Odnotowaliśmy jeszcze większy wzrost liczby wysyłanych wiadomości. Na Blipie pojawiły się instytucje takie jak ZUS, Ministerstwo Spraw Zagranicznych czy Kancelaria Premiera. Korzystają z niego dziesiątki firm, codziennie przychodzą nowe. Ten wzrost nasilił się w drugiej połowie roku i nadal jest kontynuowany.

- Przyznam, że nie dotarły do mnie opinie o "śmierci Twittera" czy "śmierci mikrobloggingu". Blip ma się dobrze, o czym paradoksalnie świadczą jego problemy z wydajnością (które zresztą rozwiązujemy).

- Być może takie teorie formułowane są przez osoby, które mają zbyt wysokie oczekiwania. Przerabialiśmy to już w przeszłości, mówiono o tym, że "każdy będzie pisał bloga" a nawet, że "każda firma będzie pisała bloga". Nie każdy będzie mikroblogował, ale będzie to robiło wiele osób, i to osób mających spory wpływ na inne osoby.

Zapewne to samo dzieje się teraz z Twitterem w skali globalnej. Jego lojalni użytkownicy nauczyli się z serwisu efektywnie korzystać (np. za pomocą różnego rodzaju aplikacji wykorzystujących API), zbudowali sieć relacji społecznych czy zawodowych, w końcu zaczęli wykorzystywać do codziennej komunikacji. Cała reszta tłumu, złapana na zbudowany przez media szum odpadła. Osłabi to zainteresowanie samym Twitterem, ale sprawi, że będzie lepszą, ciekawszą i bardziej użyteczną aplikacją. A przecież na tym nam wszystkim powinno najbardziej zależeć.

Czytaj więcej na technologie.gazeta.pl

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      5 głosów