Do amerykańskiej Federalnej Komisji Handlu
wpłynęła już wcześniej w tym tygodniu skarga ze strony Electronic Privacy Information Center. Głównym zastrzeżeniem organizacji jest fakt, że użytkownicy powinni mieć możliwość załączenia Buzza, a nie na odwrót. Teraz jednak pozew składają osoby prywatne.
Buzz: jeden za wszystkich... Sam pozew ma charakter zbiorowy, ale złożony został w imieniu Evy Hibnick. Powód jednak ma nadzieję, że podpiszą się pod nim wszyscy użytkownicy Gmaila, których konta automatycznie zostały przyłączone do Google Buzz. Przedstawiciele Hibnick - jak podaje
San Francisco Chronicle zarzucają Google przede wszystkim to, że Buzz automatycznie wybrał osoby z którymi najczęściej się kontaktujemy dodając je do osób obserwowanych. Którzy z kolei mogą widzieć wszystkie pozostałe osoby obserwowane. Reprezentanci prawni twierdzą, że Google złamał tym samym szereg praw rządzących komunikacją elektroniczną, w tym tzw. Computer Fraud and Abuse Act (Ustawę o oszustwach i nadużyciach informatycznych).
Celem pozwu ma być zapobieżenie powstawaniu podobnych przedsięwzięć w przyszłości.
Luki i poprawki w Google Buzz Krótko po premierze nowej usługi społecznościowej Gogole obrońcy prywatności i specjaliści ds. bezpieczeństwa zaczęli zwracać uwagę, że Buzz ujawnia o użytkownikach więcej, niż mogliby tego chcieć. Między innymi dowiedzieć się można było,
z kim prowadzimy korespondencję. Google zareagował bardzo szybko, wprowadzając niezbędne poprawki. Wprowadzono większą możliwość edycji profilu publicznego i zarządzania tym, co staje się treścią powszechnie dostępną na Buzzie. Więcej pisaliśmy o tym w tekście
Google poprawia Buzza.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl