Praca Dorin Lucian Dehelean poległa na monitorowaniu sieci akademickiej na Uniwersytecie Georgii pod kątem nielegalnie pobieranych treści z Internetu. Jeszcze w styczniu jedna ze studentek została wezwana do Deheleana pod zarzutem ściągania muzyki. Usłyszała jednak, że sprawa zostanie puszczona w niepamięć, jeśli z rąk do rąk przejdzie odpowiednia suma pieniędzy. To klasyczny przypadek typu "Kto pilnować będzie samych strażników"? I kolejny przykład na to, że w każdym systemie monitorowania najsłabszym ogniwem zawsze jest człowiek. A walka z piractwem nie przyniesie większych efektów, jeśli odpowiadać za nią będzie jedna osoba, analizująca ruch w Sieci.
Źródło:
Online Athens Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl