Wiadomość tę podał
Wall Street Journal, powołując się na źródło dobrze zaznajomione ze sprawą.
Google organizuje bowiem dzisiaj konferencję, na której przedstawić ma "kilka innowacji w dwóch (...) najpopularniejszych produktach". Wszystko wskazuje więc na to, że Google chce przekształcić Gmaila w rozbudowane narzędzie komunikacyjne.
Gmail - nie tylko e-mail Obecnie z poziomu Gmaila można także prowadzić rozmowy tekstowe czy rozmowy
wideo. Istnieje także możliwość dodania kilku funkcji z Laboratorium, czyli wciąż jeszcze rozwijanych przez Google. Jest także dostępna opcja ustawienia sobie statusu na czacie, ale po zmianie - ślad po nim nie pozostaje. Inaczej rzecz się ma na portalach społecznościowych, gdzie każda zmiana jest zarejestrowana i utrwala się w strumieniu danych pochodzących od nas samych i od znajomych. Doniesienia WSJ wskazują na to, że Google postanowił obrać właśnie tą drogę i możliwie jak najbardziej upodobnić się do Twittera czy Facebooka.
Gmail i strumień świadomości Cel zmian jest oczywisty - przykuć uwagę użytkowników do Gmaila, pozwolić mu na dokonywanie wszystkich czynności możliwych na Facebooku z poziomu Gmaila, aby to usługa pocztowa Google stała się domyślnym miejscem wysyłania wiadomości i centrum zarządzania życiem społecznym. "Google od lat stara się stworzyć inny wizerunek Gmaila - czytamy w raporcie WSJ - teraz wprowadzić ma znaczną zmianę w interfejsie, która pozwoli na zbieranie aktualizacji w strumieniu od większej ilości znajomych. Mają tam się także pojawiać m.in. filmy z
YouTube czy zdjęcia z Picasy".
Gmail jak Facebook, Facebook jak Gmail Mówi się, że wielkie umysły myślą podobnie. Wszystko wskazuje zatem na to, że Google i Facebook podążają tymi samymi torami umysłowymi, zbliżając się do tego samego celu z przeciwnych stron - Gmail ma stać się bardziej społecznościowy, Facebook może uruchomić
własną usługę pocztową.
Nie wiadomo na razie, jak Google ma zamiar wprowadzić zapowiadane zmiany - mógłby jednak wprowadzić np. integrację aktualizacji z Twittera, albo umożliwić użytkownikom obsługę Facebooka z poziomu Gmaila.
Co faktycznie chowa Google w rękawie, dowiemy się jeszcze dzisiaj. Rzeczniczka koncernu nie skomentowała doniesień.
Więcej informacji:
Wall Street Journal Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl