Technology Liberation Front Serwis uważa mowę pani
sekretarz za "historyczne przemówienie", sytuujące się znacząco w kontekście debaty, która miała miejsce 15 lat temu w Stanach Zjednoczonych. Wówczas w Ameryce zastanawiano się, czy obywatele powinni mieć dostęp do szyfrowania informacji i czy technologią taką powinien dysponować także rząd.
Wall Street Journal Tutaj głównym punktem ciężkości staje się wolność dostępu do Internetu, jako nowy wyznacznik polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Z kolei sam "dostęp do Sieci" określony zostaje mianem "
doktryny Clinton". WSJ rozmawiał z asystentem sekretarz stanu, który oświadczył, że Departament Stanu ma zamiar wspierać finansowo wysiłki zmierzające do promowania wolności w Internecie.
Times Online Times opisuje zwłaszcza konsekwencje polityczne, jakie wywoła przemówienie Clinton. Zauważa, że przepaść światopoglądowa po takim wystąpieniu zostanie jeszcze pogłębiona. Do dzielących oba kraje poglądów na tematy handlowe, kwestię Tajwanu oraz praw człowieka dochodzi teraz krytycyzm USA w sprawie cenzury Sieci.
Huffington Post Publicysta
Huffington Post pisze, że Hilary Clinton śmiało poruszyła niezwykle istotną kwestię (wolność w Internecie) w niezwykle mocny sposób. Według niego jest to tym bardziej istotne, że amerykańska sekretarz jest jedną z bardziej rozpoznawalnych kobiet na światowej scenie politycznej. Właśnie "kobiet", gdyż "w wielu krajach Środkowego Wschodu kobiety są bite i zabijane przez krewnych, jeśli okaże się, ze korzystają z narzędzi takich jak Twitter czy Facebook".
New York Times Gazeta stwierdza, że mimo iż szczegóły amerykańskiego planu w dalszym ciągu pozostają jedynie szkicowo zarysowane, to i tak mogą mieć daleko posunięte konsekwencje. Zwraca uwagę na potępiający ton w którym Clinton wypowiadała się na temat cenzury jaką musiał stosować
Google, by dostosować się do obowiązujących w Chinach praw.
Gazeta Wyborcza "Szefowa dyplomacji USA Hilary Clinton wyrusza na wojnę z komunistycznymi Chinami w sprawie wolności internetu" czytamy z kolei w
Gazecie Wyborczej. Jest to "najpoważniejsza rękawica rzucona dotąd Chinom przez rząd Baracka Obamy".
The Guardian The Guardian podkreśla, że amerykańska sekretarz stanu z wolności w Internecie czyni podstawową zasadę polityki. Zwraca także uwagę na fakt, iż nieograniczony dostęp do Internetu jest kluczową kwestią w amerykańskim dążeniu do upowszechniania demokracji. Dziennik cytuje także doradcę Clinton - Aleka Rossa - który uprzedzał w rozmowie z Wall Street Journal, iż przemówienie poświęcone będzie raczej szeroko pojętej wolności dostępu do Sieci, niż kwestii stosunków z Chinami. "Niektórzy zastanawiają się, czy przemówienie Clinton faktycznie wykroczy poza 'przeformułowanie' obecnie obowiązującej polityki" czytamy.
The Telegraph Telegraph skupia się zwłaszcza na aspekcie relacji chińsko-amerykańskich. Podkreśla wszystkie te fragmenty przemowy Clinton, w których potępiana jest cenzura Internetu, ograniczanie wolności słowa i wzywanie Pekinu do przeprowadzenia krystalicznie jawnego śledztwa w sprawie ataku na Google. Tak wygląda oficjalne sprawozdanie; natomiast na
firmowych blogach korespondenci gazety zauważają, że nie spodziewali się, by w przemówieniu padły słowa o przeciwdziałaniu reżimom ograniczającym dostęp swoich obywateli do informacji.
Foreign Policy Uwagi publicystów
Foreign Policy są najbardziej wstrzemięźliwe. Zauważają oni, że ewidentną kwestią jest, iż Departament Stanu zmuszony był szybko opracować stanowisko, co widoczne było w przemówieniu Hilary Clinton. Wizja, jaka się wyłaniała była "niedopracowana i brakowało jej charakteru". Same natomiast uwagi na temat Chin wywołały komentarz "nie sądzę, aby z powodu tego wystąpienia ktokolwiek w Pekinie źle spał tej nocy".
"Wolność w Internecie" - podsumowanie wystąpienia Hilary Clinton Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl