Poza tymi zapewnieniami lider rynku wyszukiwarek poinformował też, że pozwoli dwóm przedstawicielom spoza USA zasiadać w ośmioosobowym zarządzie Books Rights Registry, który został utworzony w celu zarządzania ugodą dotyczącą publikacji książek w sieci, ustaloną z amerykańskimi wydawcami i autorami, którzy pozwali
Google w 2005 roku. Zarzucono wtedy firmie, że godna pochwały inicjatywa digitalizacji przerodziła się w masowa akcję naruszania praw autorskich - podaje serwis Cnet.
Ugoda w sprawie Google Book Search w USA Według warunków ugody, Google zgodziło się zapłacić autorom i wydawcom 125 milionów dolarów. Firma również będzie odpowiedzialna za sprzedaż dostępu do dzieł objętych prawami autorskimi. Większość przychodów z udostępniania utworów trafi do autorów i wydawców. Ale ta korzystna dla wydawców amerykańska umowa odwołuje się jedynie do użytkowników z USA.
Google Book Search w Europie Teraz Google zrobił gest pojednawczy wobec europejskich wydawców. Europejskie książki wciąż dostępne do kupienia nie będą włączone do internetowego rejestru porzuconych i już nie drukowanych dzieł - chyba, że właściciele praw autorskich dadzą swoje pozwolenie na publikację w sieci. Komisja Europejska właśnie rozpoczęła serię dyskusji, analizując dokładne szczegóły tej umowy. Komisja zamierza dowiedzieć się też, jak wiele europejskich książek lub publikacji zostanie objętych przez tę umowę.
Reakcja Europy na działania Google Na poniedziałkowym przesłuchaniu w Brukseli, organizacje reprezentujące różnych europejskich wydawców, biblioteki, właścicieli praw autorskich i firm zajmujących się sprzedażą w internecie skrytykowały jednak zaproponowaną ugodę w obecnym kształcie, argumentując, że doprowadzi to w istocie do monopolu na wschodzącym rynku cyfrowych książek. Nicolas George z francuskiego Ministerstwa Kultury stwierdził, że umowa prezentuje "wyraźne i ewidentne ryzyko zagrażające różnorodności kulturalnej". George ostrzegał, że Google mógłby dzięki umowie blokować w przyszłości dostęp do książek lub modyfikować go ze względu na "polityczne i ideologiczne kwestie" - jak podaje The New York Times.
Debata o Google Book Search trwa... W tym tygodniu oczekiwane są kolejne debaty na ten temat. Viviane Reding, komisarz UE ds. społeczeństwa informacyjnego i mediów oraz Charlie McCreevy, komisarz ds. rynku wewnętrznego powiedzieli we wspólnym oświadczeniu, że już czas dla Europy, by otworzyć nową stronę w sprawie cyfrowych książek i praw autorskich. Powiedzieli też , że cyfryzacja książek, taka jak ta prowadzona przez Google wskazuje na "pilną potrzebę dostosowania wciąż pofragmentowanego europejskiego prawa dotyczącego praw autorskich".
- Wyzwaniem dla tworzących prawo unijne jest zapewnienie takich regulacji, które otworzą drogę do szybkiego rozwoju usług dla europejskich konsumentów, bibliotek, usług podobnych do tych, które pojawiły się w USA na skutek obecnej umowy z Google - dodali komisarze UE.
Komentarz Google Book Search to wspaniała idea. Wreszcie książki będą na wyciągnięcie ręki (albo raczej myszy). Oczywiście idea ta budzi dość uzasadnione obawy wydawców i pisarzy. Ale wydaje mi się, że umowa zaproponowana przez Google likwiduje to zagrożenie. Wydawcy wciąż boją się internetu i cyfrowych form dystrybucji (nie tylko w dziedzinie książek). Niektórzy wciąż mają niepotrzebne uprzedzenia. Jednak przyszłość to książki w formie cyfrowej - tej rewolucji nie da się zatrzymać. A do tego każdy może na tym skorzystać. Przy odpowiednio dostosowanym prawie i właściwej umowie pomiędzy wydawcami i Google wszyscy na tym zyskają.
Nad Google Book Search wciąż ciemne chmury Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl