Chris Waddell chce zdobyć Kilimandżaro na wózku inwalidzkim, a George Del Barrio marzy o zrobieniu filmu w Kambodży. Chcą również, żebyś pomógł im to osiągnąć. Dzięki serwisowi Kickstarter.com jest to możliwe, bowiem strona ta pozwala na udzielanie dotacji przez internautów dla internautów. Jak się okazuje, można zarobić na tym tysiące dolarów. Wystarczy dobrze zaprezentować swój pomysł.
Udało się to wielu ludziom, w gronie których znalazła się Emily Richmond. 24-letnia mieszkanka Los Angeles planuje samotnie przepłynąć dookoła świata. Zajmie jej to 2 lata. Na szczęście, dzięki Kickstarterowi, dysponuje już funduszami na realizację tego marzenia. Zebrała ponad $8.000 od 148 osób. W podziękowaniu za pomoc zobowiązała się do rozesłania im zdjęć z podróży, a także do telefonicznego kontaktu w trakcie przekraczania równika. Jeden z fundatorów wycieczki Richmond podarował jej 500$. Jak mówi, nie zrobił tego zupełnie bezinteresownie. Emily obiecała bowiem relacjonować swoją podróż na bieżąco za pomocą bloga. "To wspaniałe, niezwykle atrakcyjne źródło wiedzy o świecie. Pieniądze podarowałem przede wszystkim z myślą o mojej pięcioletniej córce" - mówi szczodry internauta. Całość posiada jednak pewien szkopuł. Otóż procedura zdobywania pieniędzy wymaga podania terminu, w którym suma musi być zebrana. Jeśli tak się nie stanie - pomysłodawca nie dostanie nawet złotówki.
Bohater kolejnego przykładu to Brad Skistimas. 26letni wokalista i tekściarz przez 8 lat próbował promować swój jednoosobowy zespół, Five Times August, w Internecie. Dzięki kilku próbom na Kickstarterze zebrał $20.000, a 13 października ukaże się jego album "Life As A Song". W podzięce za pomoc zaoferował swoim darczyńcom ręcznie pisane teksty, pierwszeństwo przy składaniu pre-orderów, a internauta, który podarował mu $1.000 będzie mógł pójść z nim na kolację. Sami przyznacie, że to niemała gratka dla fanów. "To wspaniała droga do zacieśnienia więzi z fanami" - kwituje Skistimas. "Postawiłem im swojego rodzaju ultimatum. Chcecie więcej muzyki - musicie mi pomóc" - dodaje artysta.
Jeden z założycieli Kickstartera, Perry Chen, powiedział, że w przeciągu 4 miesięcy od dnia otwarcia przez serwis przepłynęło ponad $500.000, a ponad 60% projektów "spełnienia marzeń" zmieściło się w czasie i automatycznie zakończyło sukcesem. Do dzisiaj serwis nie pobierał żadnych opłat za przeprowadzane transakcje. Zmieni się to od połowy września, kiedy wymagane będzie odstąpienie od 5% sumy zebranej w sfinalizowanym projekcie. Chen deklaruje, że serwis bardzo troszczy się o bezpieczeństwo zarejestrowanych, a do tej pory nie miał do czynienia z ani jednym wyłudzeniem.
Potrzebujesz pieniędzy do spełnienia własnych marzeń? Chcesz pomóc komuś innemu? Zajrzyj na
Kickstartera.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl