Niedźwiedzia przysługa Pięć miesięcy przed premierą w mediach na stronie 28-letniego mieszkańca Los Angeles, Kevina Cogill'a, znalazły się utwory z płyty Guns'n'Roses "Chinese Democracy", która na rynku miała ukazać się dopiero pięć miesięcy później. Cogill złamał w ten sposób ustawę antypiracką. Według prawa obowiązującego w Stanach Zjednoczonych, postępek taki traktowany jest jako przestępstwo federalne.
Blogger tłumaczył się, że sam jest wielkim fanem grupy, nie chciał działać na ich szkodę a wręcz przeciwnie, chciał ich wypromować.
Spot antypiracki Cogill'owi groziła początkowo kara roku więzienia oraz grzywna w wysokości nawet do stu tysięcy dolarów. CNET donosi, że prawdopodobnie na złagodzenie wyroku wpłynął fakt, iż oskarżony przyznał się władzom w jaki sposób wszedł w posiadanie utworów. Oprócz roku w zawieszeniu oraz dwóch miesięcy aresztu domowego będzie musiał wystąpić w antypirackiej reklamie. Inni oskarżeni o piractwo nie spotkali najwyraźniej tak wyrozumiałego sędziego, gdyż np. kobieta która pobrała 24 piosenki z Internetu musiała zapłacić prawie dwa miliony dolarów kary.
Burza w szklance wody Po wydaniu wyroku Internet aż huczy od głosów oburzenia i potępienia. Tyczy się to zarówno wyroku jak i Kevina.
Techdirt zastanawia się dlaczego to FBI ścigało i aresztowało Cogill'a, przecież "to powinna być sprawa cywilna". Podkreśla również, że tak naprawdę to właśnie aresztowanie bloggera wywołało największe zamieszanie, a nie nielegalne opublikowanie utworów.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl