Pomysł wprowadzenia dodatkowej opłaty w Kanadzie pojawił się już 2007 roku. Spotkał się wtedy z krytyką. Argumentowano, że nie wszyscy internauci pobierają muzykę z sieci, dlatego nie każdy powinien być opłatą obciążony. Do grupy tej mogłyby się zaliczyć np. niektóre firmy, dla których internet jest jedynie narzędziem pracy.
Nowa propozycja SAC zakłada, że opłata ta byłaby dobrowolna i wynosiłaby 5 dolarów kanadyjskich, podaje
arstechnica.com. Członkowie stowarzyszenia zakładają, że po pewnym czasie opłata ta pozwoliłaby nie tylko na ściąganie plików muzycznych, ale wszelkich danych. Zwolennicy pomysłu twierdzą, że jest to jedyny sposób na skuteczne zwalczenie piractwa. Z jednej strony internauci mogliby bowiem niskim kosztem zyskać legalny dostęp do utworów chronionych prawem autorskim, z drugiej zaś artyści byliby wynagradzani za swoją pracę. Ponadto każdy kto nie będzie chciał płacić będzie mógł podpisać specjalne oświadczenie, w którym zobliguje się, że nie będzie łamał praw autorskich.
Powstaje tu jednak kilka problemów i pytań. Po pierwsze, Kanada będzie musiała dostosować swoje prawo do międzynarodowych przepisów. Trzeba będzie określić np. czy ściągnięty utwór można odsłuchiwać w innym kraju i czy będzie można udostępnić znajomemu z zagranicy czy nie.
Kanadyjski prawnik, Michael Geist, jest optymistycznie nastawiony do pomysłu, choć według niego, aby idea weszła w życie, SAC będzie musiał przekonać opinię publiczną mocniejszymi argumentami niż dobrowolność opłat.
Czytaj
informacje o najnowszych technologiach