Seth Bindernagel kieruje w Mozilli pracami lokalizacyjnymi. Koncentrują się one na dostarczaniu wysokiej jakości tłumaczeń i dbaniu o maksymalny komfort pracy z oprogramowaniem Mozilli we wszystkich wersjach językowych. Seth uruchomił wcześniej program Community Giving and Empowerment, który udostępnia społeczności Mozilli zasoby zwiększające efekty ich ochotniczej pracy.
Czy mógłby Pan powiedzieć mi więcej na temat Mozilla Community Empowerement.? Gdy przyszedłem do Mozilli, moim pierwszym zadaniem było uruchomienie programu Mozilla Community Giving & Empowerement. Mozilla z jednej strony zaczęła zyskiwać udziały w rynku oraz w społeczności, zaś z drugiej strony zaczęliśmy też uzyskiwać przychody. Przychody oraz zyski w dużej mierze były efektem zaangażowania społeczności. Dlatego zaczęliśmy się zastanawiać nad pomysłowym sposobem, dzięki któremu moglibyśmy odwdzięczyć się społeczności lub przekazać jej pewne zasoby, żeby dodatkowo nasilić efekty ich działań i zwiększyć ich skalę. Gdy chcemy sprawić, aby poszczególne osoby w dalszym ciągu były równie zaangażowane i z wielką skutecznością przyczyniały się do rozwoju projektu, nie możemy po prostu stwierdzić "tu jest trochę gotówki, dziękujemy". Chodzi raczej o to, w jaki kreatywny sposób udostępnić członkom społeczności odpowiednie narzędzia, dzięki którym będą mogli w dalszym ciągu uczestniczyć w pracach, ale także, żeby poczuli się bardzo docenieni przez Mozillę.
Największym wyzwaniem przy organizacji programu Mozilla Community Giving & Empowerement był fakt, że Mozilla jest w dalszym ciągu małą organizacją w porównaniu do dużych konkurentów. Dlatego we wszystkim, co oddajemy społeczności, musi występować efekt silnej dźwigni. Innymi słowy - nieduże ilości zasobów muszą przynosić jak największe skutki.
Jak to działa? Szukamy osób uczestniczących w projekcie i społeczności, które mają jakąś potrzebę. Przedstawiają swoją prośbę, przesyłając do naszego zespołu propozycję. Zgłaszają zapotrzebowanie na potrzebne im zasoby, które bywają różne. Oceniamy propozycję, przyglądamy się historii wkładu danej społeczności bądź współpracownika w projekt, omawiamy z wnioskodawcami dokładne koszty realizacji danego pomysłu i sposób wykorzystania udostępnionych. Następnie razem opracowujemy sposób umożliwiający realizację danej prośby.
Oto przykład: istnieje w Europie wiele społeczności zajmujących się lokalizacją naszych produktów. Wszystkie one działają w obrębie własnych krajów, mamy np. francuski zespół lokalizacyjny, niemiecki, polski, itd. Zespoły te współpracują ze sobą, ale mają swoje własne komputery, sposoby zapisywania plików. Próbują działać wspólnie, ale jest to trudne, ponieważ poszczególne społeczności są od siebie odizolowane. Dlatego uruchomiliśmy specjalny program. Pomysł polega na tym, żeby umieścić w Europie dedykowany serwer, z którego mogłyby korzystać wszystkie zespoły lokalizacyjne.
A jak przedstawia się kwestia polskiej lokalizacji? Ile osób nad nią pracuje? Polski zespół lokalizacyjny jest niezwykle aktywny. W jego skład wchodzi około 20-25 osób. Mają swój serwis internetowy, znajdujący się pod adresem www.aviary.pl. Polski zespół odpowiedzialny za lokalizację sprawdza się fantastycznie. Wykonują olbrzymią pracę na rzecz polskich użytkowników Firefoksa i innych produktów Mozilli.
Zajmuję się obecnie budową zespołu pracowników, którzy będą w Mozilli odpowiedzialni za techniczne aspekty lokalizacji. Dwóch spośród pięciu członków tego zespołu wywodzi się właśnie z polskiej społeczności, ponieważ są niezwykle utalentowani, a sprawy Mozilli są im bardzo bliskie. Mają również olbrzymią wiedzę o procesie lokalizacyjnym. Nie miałem żadnych wątpliwości, że powinienem zwrócić się w stronę polskiej społeczności lokalizacyjnej i zatrudnić te dwie osoby.
Polska społeczność jest bardzo uporządkowana, niezwykle aktywna, ma reguły i wytyczne dla uczestników. Jest to naprawdę jeden z naszych najlepszych przykładów sprawnie działającej grupy.
A zatem, jeżeli ktoś chce być programistą pracującym dla Mozilli, powinien najpierw zaangażować się w społeczność, a potem ma szansę otrzymać propozycję etatu? To nie zawsze wygląda dokładnie w ten sposób. Wszelkie działania podejmowane przez Mozillę związane z zatrudnianiem nowych osób wykorzystują ten sam, wspomniany już mechanizm dźwigni. Dlatego zatrudnienie nowej osoby musi wiązać się z konkretną potrzebą i musi mieć dużo strategicznego sensu. Wynika to z faktu, że wprawdzie nasza organizacja rośnie, ale nie mamy do dyspozycji nieograniczonych zasobów. Dlatego, jeżeli ktoś jest zwykłym użytkownikiem, następnie poznaje bliżej Mozillę i zaczyna wnosić swój wkład, nie powinien oczekiwać, że w następnym kroku dostanie etat. Akurat tak się złożyło, że dwóch współpracowników z Polski miało tak dużą wiedzę i wykonało tak wielką pracę dla Mozilli, że zostali przez nas zatrudnieni. Jednak fakt, że byli z Polski, nie miał tu znaczenia - gdyby byli z Francji albo Japonii czy z Chin, wyglądałoby to podobnie.
Dlatego zdobycie etatu w Mozilli nie powinno być celem. Celem jest rozwój społeczności, żeby w dalszym ciągu mogła przyczyniać się do realizacji projektu. Powinniśmy myśleć o tym, w jaki sposób najlepiej wspierać społeczność, bo to tak naprawdę jedyny sposób, dzięki któremu Mozilla będzie miała w przyszłości odpowiednią siłę. Jesteśmy małą organizacją, więc zatrudnianie pracowników nie jest naszym podstawowym celem.
Ile czasu zajmuje przygotowanie lokalizacji, np. do Firefoksa 3? Mogę posłużyć się tutaj przykładem Firefoksa 3.1, który zostanie udostępniony w 2009 r.
Niedawno byłem w Barcelonie, gdzie przybyło również wiele osób zajmujących się lokalizacją, w tym z Polski, ale także z innych krajów Europy. Mieliśmy dzięki temu okazję powiedzieć im, co trzeba zrobić, żeby zlokalizować Firefoksa 3.1. Wielu z nich już to uczyniło. Był jednak również pewien człowiek z Danii, Soren, który nie wykonał jeszcze żadnego tłumaczenia. Miałem z nim okazję porozmawiać w Barcelonie. Powiedziałem mu, że nie chciałbym naciskać, ale naprawdę zależy nam na jego udziale, a tymczasem widzę, że do Firefoksa 3.1 nie ma żadnych duńskich tłumaczeń. Rozmowa odbyła się w sobotę. Odpowiedział mi, że zdaje sobie z tego doskonale sprawę, ale pracuje w branży finansowej i przez ostatnie osiem tygodni był praktycznie bez przerwy w pracy. W związku z tym nie miał zupełnie czasu, żeby tłumaczyć Firefoksa 3.1. W tym momencie mogłem tylko przeprosić, życzyć mu powodzenia w pracy i spytać się, czy będzie mógł w jakiś sposób uczestniczyć w pracach. Jeżeli nie - poszukalibyśmy rozwiązania. To była sobota. W niedzielę zobaczyłem go około 11:00 rano - właśnie skończył tłumaczenie. Zajęło mu to trzy godziny - przetłumaczenie tekstów dodanych w wersji 3.1 w stosunku do 3.0. Czasami wygląda to inaczej - akurat aktualizacja z wersji 3.0 do 3.1 nie wprowadza wielkich zmian.
W Firefoksie zaszytych jest kilka tysięcy fraz, więc tłumacz rozpoczynający prace od zera musiałby poświęcić na to kilka dni. Jednakże w przypadku aktualizacji między głównymi wersjami, dążymy do tego, aby tłumaczenie nie trwało zbyt długo.
Chciałbym jeszcze zapytać o wytyczne językowe. W angielskiej wersji językowej Firefoksa stosowne są dwie komendy: „Cancel” i „Discard”. W języku polskim obydwa te znaczenia oddaje słowo „Anuluj”. Tymczasem w we wczesnej wersji Firefoksa zauważyłem w kilku miejscach określenie „Poniechaj”. Jest to dosyć zabawne słowo, którego nikt nie używa w branży IT. Pytanie zatem brzmi: czy za tłumaczenie odpowiedzialna jest wyłącznie społeczność? Wszystkie tłumaczenia, zarówno do Firefoksa 2, jak i Firefoksa 3, są przygotowane przez społeczność. Do podanego przykładu mam dwie uwagi. Po pierwsze, jednym z atutów open source jest fakt, że każdy może zaproponować nowe słowo. Mógłby Pan bez trudu zgłosić w polskiej społeczności błąd, informując, że słowo "Cancel" ma inne tłumaczenie przyjęte w polskiej nomenklaturze.
Społeczność omówiłaby tę kwestię z Panem, między sobą, a następnie, w ramach zbiorowej decyzji, dokonała wyboru. To właśnie jest siła społeczności. Dyskusje związane z wyborem najlepszych tłumaczeń zawsze zostawiamy w rękach społeczności. Jeżeli pojawia się spór, czasami społeczność może zasięgnąć porady językoznawcy. Jednak w zdecydowanej większości przypadków, to społeczność podejmuje wszystkie decyzje w tym zakresie.