Technologie.gazeta.pl
Gazeta.pl > Technologie >  Ranking

Trzy po trzy - pierwszy raz

Tomasz Andruszkiewicz
2010-05-26
A A A Drukuj
Niektóre odkrycia błyszczą od sławy, inne wyraźnie się spóźniły lub przyszły przedwcześnie, zdarzają się też takie, które na tyle rozminęły się z realnym światem, że bez skręcenia mózgu w precel nie pojmiemy ich nowatorstwa. W alternatywnej "kostce" dziewięć "pierwszych razów" ze świata techniki i nauki.

 

Jeden - liczba, bez której nie byłoby innych liczb[2]. Pewna siebie i odważna, cechuje się wrodzonym zamiłowaniem do prostoty. W tym tygodniu nie powinna się zbliżać do ósemek, możliwe kłopoty natury sercowej. Szczęśliwy kolor: pistacjowy (wersja dla mężczyzn: #9FFB88).

Tekst sponsorują liczby 1 i 3, zaś cichym partnerem jest synchroniczność[1]. W pierwszym wierszu prezentujemy to, co najważniejsze. Komputery. Maszyny liczące, bez których nasz świat byłby dużo prostszy, bardziej zrozumiały i - co tu dużo mówić - nudny jak flaki z olejem. Druga linijka zarezerwowana jest dla rozwiązań komunikacyjnych, które zamieniły (zamieniają, zamienią, chciałyby zamienić) Wszechświat w globalną wiochę, gdzie wystarczy krzyknąć, aby cię wszędzie usłyszano. Trzecia część poświęcona nauce - temu spokojnemu stryjowi nowoczesnych technologii, bez którego wyrozumiałości pierwsze dwie kategorie nie mogłyby zaistnieć.

 

Analogowy kalkulator trinarnyIBM 5100Karta grafiki EGA

Pierwszą maszynę liczącą w systemie trójkowym wykonał Thomas Fowler AD 1840. Ponieważ był skarbnikiem miasta Torrington, musiał wykonywać skomplikowane obliczenia wynikające z Nowej Ustawy o Ubogich z 1834 roku, a w świetle zagmatwanego systemu monetarnego[5] miał do wyboru albo komputer albo pakt z demonem. Wybrał pierwsze i zbudował drewnianą maszynę liczącą o wymiarach 6 x 3 x 1 stopę. Ponieważ bał się, że ktoś ukradnie mu pomysł (poprzedni wynalazek, pierwszy na świecie termosyfon, został spiracony) nikomu swego dzieła nie pokazywał i dopiero niedawno udało się urządzenie odtworzyć. Przy okazji, na przełomie lat 50 i 60 XX wieku Rosjanie budowali trinarne komputery Setun, ale że nie były pierwsze, nie ma o czym mówić.

 

Dostępność: jedna sztuka w 1840 roku, współczesne rekonstrukcje możliwe na licencji DIY[6].

 


Pierwszy na świecie masowo produkowany komputer osobisty i przy okazji laptop, stworzony w 1975 roku (o sześć lat wyprzedził IBM PC, którym wszyscy się nie wiadomo dlaczego ekscytują). Przenośny w najbardziej pierwotnym znaczeniu - w odróżnieniu od mainframe dało się go podnieść, ważył zaledwie 25 kg. Procesor IBM PALM[7] 1,9 MHz, 5-calowy monochromatyczny wyświetlacz 16 x 64 znaki, od 16 do 64 KB RAM, pamięć masowa na taśmach 204 Kb, złącze drukarkowe. System operacyjny APL i/lub BASIC. Cena od 8975 do 19975 dolarów, w zależności od konfiguracji. Model przeznaczony dla biznesu, gdzie liczy się stabilność i wydajność. Do domowego użytku, jak na tę cenę, wyświetlacz zbyt mały, a obsługa multimediów - uboga.

 

Dostępność: duża w latach 1975-1978, używane egzemplarze do nabycia na eBay.

Hardware odpowiedzialny za to, że współczesne PCty kupujemy i wymieniamy po kawałku. Karta miała premierę w 1984 roku[8]. Przerastała parametrami (64KB, 16 kolorów w 640x350) wszystkie poprzedniczki. Miała wbudowane układy wstecznej kompatybilności z MDA i CGA oraz przełącznik, aby pracować ze starymi monitorami. Przełączanie było uciążliwe, można było uszkodzić sprzęt - od tego zaczęła się zmiana. Sony i NEC (a później inni) zaczęły produkować monitory ze zmienną częstotliwością odświeżania, zaś komputer rozpadł się na kupowane osobno komponenty. Jeszcze jedna sprawa mówi o wyjątkowości EGA - to ostatnia na długie lata karta z cyfrowym sygnałem. Potem nastąpiły Mroczne Wieki analogowego VGA.

 

Dostępność: od 1985 bardzo duża, dzisiaj do zdobycia na każdym elektronicznym szrocie.

Projekt Xanadu[10]SMS z AreciboIBM/BellSouth Simon

Rozpoczęty w 1960 roku przez Teda Nelsona, miał być opus magnum komputerowego przetwarzania i prezentowania informacji. Hipertekst podniesiony do gazylionowej potęgi: wersjonowanie każdej informacji, niesekwencyjne ich łączenie i wzajemne przenikanie (transkluzja), wielokierunkowe hiperłącza obrazujące relacje "wiele do wiele", czy system adresowania oparty na liczbach pozaskończonych, umożliwiający wskazywanie dowolnego miejsca w pliku. Ludzkość nie była na to gotowa i nadal nie jest; część rozwiązań w bardzo ułomnej[11] postaci mamy w WWW, inne (jak transkluzja) są bojkotowane przez pazernych właścicieli praw autorskich. Projekt jest najdłużej żyjącym vaporware.

 

Dostępność: wersje pre-alfa od 1972 roku, stabilny pełny release pewnie około 1 000 0003 roku[12].

Pierwsza krótka wiadomość (23x73=1679 bitów) wysłana 16 listopada 1974 roku do gwiezdnych braci z kulistej gromady M13[13]. Do transmisji użyto największego ziemskiego radioteleskopu w Arecibo (oglądaliście Bonda GoldenEye?). Krytycy ganili, że w przekazie zdradziliśmy zbyt dużo o sobie (adres naszej cywilizacji, jej liczebność, mechanizm DNA i skład chemiczny), co aż zachęca do konstrukcji skutecznej broni. Niedowiarkowie wskazywali, że odległość (25 tysięcy lat świetlnych) wybrano celowo, abyśmy nie doczekali na odpowiedź. Jakże się zdziwili 27 lat później, gdy ją otrzymaliśmy[14] (choć nie SMSem, które w 2001 roku były po prostu niemodne).

 

Dostępność: wystarczy dogonić sygnał i dysponować odbiornikiem 2380 MHz).

 

Pierwszy smartfon na świecie, stworzony przez IBM i BellSouth[15]. Prototyp zaprezentowano na targach Comdex w 1992 roku, do sprzedaży wszedł w 1994 i kosztował 900 dolarów. Nie posiadał żadnych fizycznych przycisków, obsługiwało się go poprzez wirtualną klawiaturę na dotykowym ekranie. Obsługiwał stylus, rozpoznawał pismo. Oprócz funkcji komórki obsługiwał e-maile, gry, notatnik, kalendarz. Podobno wystąpił w thrillerze o internecie System (The Net, 1995 rok) z Sandrą Bullock, ale nie obejrzę ponownie tego... obrazu[16] żeby się przekonać. Złośliwcy czepiali się, że słabo współpracuje z siecią i nie ma IR, ale komu to potrzebne? Cechy szczególne: brak portu USB, Simon nie obsługuje Adobe Flash.

 

Dostępność: w latach 90 w 15 stanach USA, dzisiaj głównie w muzeach techniki i pchlich targach.

Renard R 35Pętla LofstromaAdamantyt

Pierwszy na świecie samolot z ciśnieniowymi kabinami pilotów i pasażerów. Stworzony przez belgijskich braci Renard, na zamówienie przewoźnika Sabena, miał obsługiwać loty do Konga Belgijskiego. Zbudowano go z samych trójek: maszynę napędzały trzy silniki Gnome-Rhone 9K każdy o dziewięciu cylindrach i trzyłopatowych śmigłach, podwozie było trzykołowe, a załoga - trzyosobowa. Pułap - 9000 m. Niestety, samolot rozbił się podczas próbnego lotu, a Sabena wycofało zamówienie. Bracia Renard zainwestowali w projekt i prototyp mnóstwo pieniędzy (135 mln franków belgijskich, 3 x 3 x 3 x 5 mln), próbowali go więc sprzedać wojsku jako wysokościowy bombowiec, ale nic z tego nie wyszło.

 

Dostępność: jeden egzemplarz w marcu 1938 roku (feralny lot odbył się 1 kwietnia).

 

System nierakietowego startu do lotów orbitalnych. Bierzemy wąż ochronny długości trochę ponad 4000 km, o przekroju 7 cm. Do środka wkładamy żelazny rdzeń o przekroju 5 cm, utrzymywany z dala od ścianek przez pole magnetyczne. Wypompowujemy powietrze. Całość zamykamy w pętlę i ściskamy, aby otrzymać dwie równoległe nitki i pętelki na końcach. Końce przytwierdzamy do ziemi. Dzięki silnikom liniowym rozpędzamy wewnętrzny rdzeń do 14 km/s, całość - dzięki siłom odśrodkowym - podnosi się do góry. Mocujemy, żeby nam wszystko nie odleciało, tak aby otrzymać odcinek 2000 km na wysokości 80 km na linii W-E. Prądy wirowe rozpędzają wagoniki do prędkości ucieczki przy 3g. Proste[18], tanie[19], bezpieczne[20].

 

Dostępność: Opracowanie w 1981 roku (K. Lofstrom). Do dziś brak realizacji (chyba że w SF[21]).

Oto metal idealny. Liczba atomowa 111 i wynikająca z niej tymczasowa nazwa Unununium (symbol: Uuu) jasno wskazują wszystkim umiejącym patrzeć, że mamy oto zmaterializowaną doskonałość. Adamantyt, co również oczywiste, wieńczy grupę Miedziowców (miedź, srebro, złoto). Pierwsze trzy (!) atomy udało się uzyskać akceleratorze liniowym w 1994 roku w Laboratorium Badań Ciężkich Jonów w Darmstadt, poprzez bombardowanie 64Ni jonami 209Bi (321 lat wcześniej, w pobliskim zamku Frankenstein, urodził się Dippel, przypadek?). 1 listopada 2004 Światowa Gildia Alchemików musiała przyznać pierwiastkowi oficjalną nazwę i aby nie wywołać gorączki eka-złota, ukryła go pod nazwą Roentgenium (Rg).

 

Dostępność: na Ziemi znikoma, w w sumie z 33 atomów, większa w świecie Marvel[22] czy Greyhawk[22].

 

Przypisy

 

1. Tytułowe "trzy po trzy" literalnie wskazuje na strukturę tekstu-kostki, a w znaczeniu przenośnym jego jakość, zaś "pierwszy raz" jednocześnie tyczy opisywanych w  artykule bytów, jak i faktu zaistnienia "trzy po trzy". Jest tego więcej. Jak mówi przysłowie - szukajcie, a znajdziecie.

 

2. Tak przynajmniej twierdzi algebra[3]. Podobno wystarczy mieć jedynkę i zwykłe dodawanie/odejmowanie, żeby dostać grupę abelową liczb całkowitych[4].

 

3. Dużo starsza i brzydsza siostra analizy.

 

4. Taki pierścień, tylko bez mnożenia.

 

5. 12 pensów = 1 szyling, 5 szylingów = 1 korona, 4 korony = 1 funt, 1 funt + 1 szyling = 1 gwinea. System ten, wraz z dziwacznymi miarami (cale, stopy, jardy, pręty, łańcuchy, furlongi, mile, ligi, uncje, pinty, galony) miał w założeniach, poprzez zmuszenie do ciągłych ćwiczeń, zrobić z ludu brytyjskiego matematycznych geniuszy, którzy następnie podbiją świat. Udało się częściowo - Zjednoczone Królestwo wydało Isaaca Newtona, który rachunkiem różniczkowym podbił świat analizy matematycznej. Na tym jednak nikomu nie zależało (może oprócz G. W. Leibniza).

 

6. Skrót oznacza 'Do It Yourself' - to ogólna nazwa rodziny otwartych licencji, z której w naszym kraju najbardziej znana jest wersja 'Adam Słodowy'.

 

7. Wtedy oznaczało to P(ut) A(ll) L(ogic in) M(icrocode) i nie miało nic z wspólnego z okrzykiem: znów nam spada cena akcji! *facepalm*

 

8. To w ogóle był niesamowity rok. Pierwszy Macintosh, pierwsza drukarka LaserJet od HP, pierwszy Discman Sony, powstaje SETI, 3,5-calowe dyskietki, rusza pierwszy MUD na bitnecie, Sierra wypuszcza pierwszego King's Questa, a William Gibson używa po raz pierwszy słowa cyberprzestrzeń w wydanym właśnie Neuromancerze. I nie powinno dziwić, że tyle się działo, gdy popatrzy się na numer tego roku. Mimo, że Orwell próbował nam go zohydzić (z czyjej inspiracji, pytam?) w swojej dystopii[9], to przecież jedno jest jasne: 1984 to anargam 9841. Zaś 984110 = 111 111 1113. CBDO.

 

9. Podobnie jak dysgrafia, dysproporcja i inne z prefiksem dys- wyrażenie dysgustywne. Chlubny wyjątek: dyspensa.

 

10. Nazwa może pochodzić z poematu "Kubla Chan" Samuela Taylora Coleridge'a (poeta, opiumista, romantyk). Xanadu to letnia stolica imperium wnuka Dżyngis Chana, w której miał wybudować wielki pałac - symbol przepychu (fragment tłumaczenia współczesnego poety, L.Dorna). Mianem Xanadu 2.0 określa się czasem dom Billa Gatesa. Ja jednak myślę, że nazwa projektu została zaczerpnięta z przyszłości (to betka dla twórców czegoś tak totalnego), a konkretnie z wydanego w 1999 roku XI tomu cyklu Nekroskop Briana Lumleya pt. "Najeźdźcy" - Kopuła Rozkoszy Xanadu była siedzibą lorda Nephrana Malinariego, wielkiego wampyra, niedoścignionego mentalisty, który nigdy niczego nie zapominał, a możliwości umysłowe miał zadziwiająco podobne do obiecywanych przez Projektu Xanadu.

 

11. Współczesne oprogramowanie, razem z tym całym internetem, to tylko nędzna imitacja kartki papieru. WWW trywializuje pojęcie hipertekstu do połączeń jeden-do-jeden pomiędzy leksjami, a co gorsza połączenia te są jednokierunkowe i urywane. Słowem, żenada.

 

12. O ile wcześniej telepatia nie stanie się powszechna, nie dołączymy do Multiświatowej Unii Wszechumysłu, ani nie zeżrą nas Arkonidzi (patrz: gdzie indziej).

 

13. Zwana również Gromadą Herkulesa. Nieźle trafiony numer przypisu w zestawieniu z pozycją w katalogu Messiera, nie? Warto zwrócić uwagę na to, że 1310 = 1113. Gromada zamieszkała przez Arkonidów, na co pierwsi zwrócili uwagę autorzy niemieckiego pulpowego cyklu sf "Perry Rhodan".

 

14. Odpowiedź z Chilbolton jest odrzucana przez zmanipulowanych naukowców, a przedstawiciele Novus Ordo Mundi sieją w tym temacie dezinformację. Tekst, który otrzymaliśmy, ukazał się w postaci zbożowych kręgów (sygnał radiowy mógł zostać zagłuszony) i jasno wskazuje, że na SMSa z Arecibo odpowiedzieli nie Arkonidzi, ale mieszkające razem z nami (oraz na Marsie i księżycach Jowisza) byty z wyższych wymiarów. Wszelkie wątpliwości rozwiewa zmodyfikowana (ale jakże podobna) nić DNA, dodatkowe nukleotydy, zaś wprowadzenie do spisu pierwiastków krzemu oznacza, że respondenci zamieszkują wymiary 4-5-6 (materia fizyczna II i biologia węglowo-krzemowa, nie mylić z występującą na wymiarach 7-8-9 biologią czysto krzemową i materią eteryczną, por. Angelic Realities, Ashayana Deane, uczennica Melchizedeka).

 

15. Amerykański operator, wchłonięty w 2006 roku przez AT&T. W 1993 roku współpracował również z Apple przy łączności komórkowej dla Newtona. Rich Guidotti z BellSouth zapytany o jednoczesne projekty z IBM i Apple, odparł że zadania nie kolidują ze sobą, bo "żaden produkt nie pasuje do potrzeb wszystkich jednocześnie". Mądrze powiedziane.

 

16. Rozumiem strach przed internetem, szczególnie w latach 90 XX wieku, ale obawa, że po sieciowej kradzieży tożsamości przestaną mnie[17] rozpoznawać znajomi to grube przegięcie.

 

17. Ja i tak muszę być fikcją literacką - nie ma mnie na Facebooku.

 

18. Rozwiązanie nie potrzebuje żadnych fantastycznych materiałów ani technologicznych cudów, w odróżnieniu od np. windy orbitalnej, której lina musiałaby być długa na co najmniej 38 tysięcy kilometrów, zaczepiona do przeciwwagi w postaci asteroidy i zrobiona co najmniej z węglowych nanorurek, które chwilowo produkujemy w gramach, zamiast tysiącach ton. Żelazo, magnesy, silniki liniowe, to wszystko mamy i znamy.

 

19. Przy tego rodzaju transporcie materiałów czy ludzi na orbitę głównym kosztem jest energia elektryczna. Problem niestety polega na tym, że pętla startowa ma bardzo wysoki próg początkowy - żeby działała jakkolwiek, potrzebne są wielkie nakłady, a potem może wypluwać towary z Ziemi cały czas. Szacunki z 2002 roku mówią, że duża wersja, kosztująca 30 mld dolarów, mogłaby wynosić w przestrzeń 6 milionów ton rocznie, czyli zwróciłaby się po 5 latach pobierania opłat w wysokości 3 dolarów za kg. Tanio, o ile znajdziecie kogoś, kto zechce wysłać tyle towaru - to więcej niż Polacy rocznie zjadają ziemniaków.

 

20. Rozwiązanie samo z siebie nie zanieczyszcza środowiska. Owszem, duża awaria (rozpadnięcie się toru) może być groźna, bo wyładuje się energia z pędzącego w osłonie rdzenia - szacunki mówią o 1,5 petadżuli (1015), czyli jakieś 350 kiloton TNT. Jeśli jednak pętlę umieścić wzdłuż równika na oceanie, skończy się po prostu dużym pluskiem na długości tysięcy kilometrów.

 

21.Frederik Pohl, Gateway - Spotkanie z Heechami, pierwsze wydanie 1984 rok[8].

 

22. (R), (C), TM i pokrewne.

 

Tomasz Andruszkiewicz

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów