Gazeta.pl > Technologie >  Wiadomości

Google może ci podać pozycję dowolnego statku

Robert Kędzierski
18.07.2012 10:22
Google pozna pozycję każdego statku

Google pozna pozycję każdego statku (Fot. za defense.aol.com)

Google zainwestowało trzy miliony dolarów w oprogramowanie, które przy użyciu systemu satelitów jest w stanie wychwycić pozycję każdego statku na świecie. W tym jednostek wojskowych i wszystkich innych, które nie dogadają się z gigantem Internetu w sprawie pozostania niewidzialnym. A plany Google są jeszcze większe - firma chce stworzyć mapę dna morskiego.

Już wkrótce poznasz aktualną pozycję w zasadzie wszystkich statków pływających po morzach i oceanach. Każdy obiekt poruszający się po wodzie wyposażony w transmiter będzie rejestrowany przez oprogramowanie Google. Wiadomo, że tego typu otwartość jest bardzo ryzykowna: dostęp do sieci mają też piraci i terroryści, którzy mogliby dostać darmowe narzędzie do identyfikowania celów ataków.

Google zdaje sobie z tego sprawę i poinformuje nas nie o wszystkich jednostkach, które ma swoich bazach lecz jedynie o tych szczególnie istotnych.

Po co w ogóle taki system? Dla "nowego wymiaru transparentności". I dla pieniędzy. W tej chwili funkcjonuje na świecie Maritime Automatic Identification System, (MAIS), który jednak opiera się na technologii niewykrywalnej z lądu (greckim badaczom udało się wprawdzie zbudować odpowiednią naziemną antenę do wyłapywania sygnału MAIS ale widzi ona jedynie sygnały jednostek położonych blisko brzegu.)

Google natomiast wykryje każdy statek. Kto na tym skorzysta? Dane oznaczają pieniądze. Z Google Maps korzysta około miliarda ludzi. W ciągu kilku następnych lat "szaleńcy z Mountain View" zamierzają dać światu jeszcze jedną mapę - dna morskiego.

Google bez oporów współpracuje z amerykańskim wojskiem. Ono też pokocha nowe rozwiązanie firmy, całodobowego strażnika, który będzie w stanie wyśledzić każdego wilka morskiego. O ile nie wyrzuci swojego transmitera za burtę.

Apetyt Google na dane wcale nie maleje. Wizja jednej korporacji, która ma na swoich serwerach w zasadzie wszystkie informacje geolokalizacyjne, od map ulic, hot-spotów, sieci WiFi, po dno oceanu może wywołać dreszcz na plecach.

[ za defense.aol.com ]

Tagi:

  • 1
Komentarze (6)
Zaloguj się
  • Oceniono 32 razy 32

    Z całym szacunkiem, ale autor goni sensację, tam gdzie jej nie ma. A ściślej:
    1. AIS jest systemem obligatoryjnym dla jednostek morskich o wyporności powyżej 300BRT, wszystkich statków przewożących pasażerów i ładunki niebezpieczne. Zgodnie z konwencją SOLAS (O bezpieczeństwie na morzu). Decyzja o wyłączeniu transpondera AIS należy zawsze do kapitana i nie trzeba w tym celu niczego wyrzucać za burtę (czasem faktycznie bezpieczniej jest zniknąć na chwilę z systemu, np w rejonach Somalii). Ponadto każdy posiadacz jachtu czy motorówki może spowodować, że będzie widoczny w systemie AIS kupując i montując transponder klasy B (za ok 1-2tys PLN) i rejestrując w UKE własny numer identyfikacyjny MMSI.
    2. Sygnały transponderów AIS klasy A i B może odebrać każdy, i nie potrzeba do tego "Specjalnej, zaprojektowanej przez greckich naukowców anteny" tylko zwykłej anteny na pasmo morskie VHF. Do anteny trzeba podłączyć odbiornik systemu AIS lub od biedy odbiornik VHF na pasmo morskie i komputer z programem dekodującym komunikaty AIS (dostępne za darmo w sieci).
    3. Zasięg systemu AIS z lądu jest ograniczony do strefy morza A1, co pokrywa się z zasięgiem pasma ultrakrótkofalowego - czyli bez względu na warunki około 45 mil morskich, często trochę więcej.
    4. Odbiór sygnałów AIS z morza na lądzie nie jest niczym nowym - od blisko 10 lat Urząd Morski w Gdyni administruje siecią 12 stacji brzegowych AIS wchodzących w skład systemu VTS, służącemu do zapewnienia bezpieczeństwa żeglugi - ale jest to system szczelny - w sensie tylko dla służb uprawnionych.
    5. Istnieje wiele amatorskich stacji brzegowych, które informacje o odebranych pozycjach statków wpuszczająca internetowe serwisy takie jak fleetmon, marinetraffic (grecki, od wspomnianych naukowców), aishub i wiele wiele innych. Serwisy te publikują interaktywne mapy ruchu morskiego i nie ma w tym niczego sensacyjnego - po prostu obrazują publicznie dostępne dane.
    6. Satelity niskoorbitowe, odbierające sygnały AIS już dawno latają, i dostęp do danych o pozycjach statków poza strefą A1 istnieje - tyle że jest płatny - korzystają z tego armatorzy, firmy czarterowe, kurierskie, naukowcy oraz - pasjonaci.
    7. Gogle trochę późno się obudziło - systemy takie już dawno istnieją (mapy dna też - tyle, że nie w Internecie dostępne dla Kowalskiego). Jedyna przewaga Googla, jaką widzę - to fundusze. Z pewnością przebiją serwisy bazujące na wolontariacie i może zbliżą się do tych utrzymywanych przez rządowe agencje morskie, ale czy zaoferują tak naprawdę coś więcej?
    Można mieć jeszcze wiele uwag, ale pozostańmy przy tych...
    Pozdrawiam autora i czytelników :-)
    Michał Lewczuk, SP2XDM

  • mefissto

    Oceniono 3 razy 3

    nie tylko istenieje ale mozna poczytac sobie o statku, zobaczyc jaki ma kurs, skad i dokad plynie zobaczyc fotke statku ale nawet sprawdzic jaka jest sila wiatru i temperatura powietrza :) tez mi odkrycie ze bedzie, no bedzie tyle ze kolejna strona a nie pierwsza. Powalila mnie ta rewelacja :)

  • wilk_z_wolfow

    Oceniono 2 razy 2

    Jest przeciez marinetraffic.com a samoloty cywilne mozna "podgladac" na flightradar24.com

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX